Kitchen pleasures and disasters

czyli Paula gotuje


2 komentarzy

masz zgagę? nie, ja lubię miętę :)

Kolejny pomysł na wykorzystanie świeżej mięty. Delikatne, kremowe i pachnące miętowo risotto z krewetkami. Wiem, że brakuje tutaj białego wytrawnego wina, które zwykle dodaje się do risotta, ale u mnie go jak na lekarstwo, więc jest wersja okrojona. Ale i tak jest pyszne. W wersji studenckiej można zastąpić arborio zwykłym ryżem (ale nie parabolicznym, bo będzie zbyt sypki i suchy), a krewetki filetem z kurczaka lub w wersji bezmięsnej – pieczarkami lub cukinią. W wersji lux krewetki koktajlowe można zastąpić królewskimi lub tigerami – będą się pięknie prezentować na stole.

risotto

Składniki:

· 2/3 opakowania ryżu arborio
· krewetki koktajlowe (ja zużyłam jakieś pół opakowania mrożonych krewetek koktajlowych z biedronki)
· 2 cebulki dymki (zielona część i biała)
· 1 szklanka zielonego groszku
· 2 gałązki świeżej mięty
· rosół drobiowy lub warzywny
· ewentualnie sól do smaku
· pieprz cytrynowy
· 1 łyżka soku z cytryny
· 2-3 łyżki oleju lub oliwy z oliwek

Na dużej patelni lub w woku rozgrzewamy olej. Białą część cebuli kroimy w drobną kostkę i wrzucamy na rozgrzany tłuszcz, podsmażamy aż się zeszkli. Następnie dodajemy krewetki i smażymy 5-7 minut. W kolejnym kroku dodajemy surowy ryż i groszek i smażymy kolejne 3-4 minuty, mieszając często, aby się nie przypaliło.

Całość zalewamy ok. 500 ml najlepiej gorącego bulionu i na niezbyt dużym ogniu dusimy do miękkości ryżu, mieszając od czasu do czasu i jeśli zajdzie taka potrzeba podlewając bulionem. Pod koniec dodajemy sok z cytryny, pieprz, posiekaną zieloną część dymki oraz pokrojone drobno liście mięty. Wszystko dokładnie mieszamy, gasimy gaz, przykrywamy pokrywką i odstawiamy na 5 minut. Risotto jest gotowe. Smacznego! :)

mietowe risotto

risotto z mieta i krewetkami


4 komentarzy

tortellini do zupy marsz!

Jakiś czas temu kupiłam paczkę grzybowych pierożków tortellini z zamiarem przygotowania sałatki. Wczoraj jednak naszedł mnie przemożny smak na zupę i wpadłam na pomysł przygotowania bulionu warzywnego właśnie z tortellini. Nie jest to może jakaś rewolucja kuchenna, ale efekt mi się spodobał, więc pomysł podaję dalej – może i Wam przypadnie do gustu takie nieco inne wykorzystanie tortellini.

sposób na tortellini

Składniki (na ok. 1 litr bulionu):

· 2 marchewki
· 2 pietruszki
· korzeń selera
· nać selera (niekoniecznie)
· nać pietruszki (koniecznie – natka oddaje piękny aromat bulionowi)
· 2 liście laurowe
· ½ łyżeczki kurkumy
· 1 łyżeczka pieprzu cytrynowego
· 1 łyżeczka tymianku
· sól do smaku
· plaster masła
· garść posiekanej zielonej cebulki
· paczuszka grzybowego tortellini (ja ugotowałam połowę paczki – wystarczyło na 2 porcje)

Warzywa obieramy, myjemy, wrzucamy do garnka razem z masłem i przyprawami, zalewamy wodą i gotujemy wywar na wolnym ogniu przez jakąś godzinę. Pod koniec gotowania ewentualnie dosalamy lub dopieprzamy do smaku.

Tortellini gotujemy w osolonej wodzie zgodnie z przepisem na opakowaniu. Do kokilek, dużych filiżanek lub bulionówek wkładamy tortellini i trochę posiekanej zielonej cebulki i zalewamy gorącym bulionem warzywnym. Gotowe. Smacznego! :)

tortellini z bulionem

tortellini w zupie


2 komentarzy

wegetariańskie tagiatelle z papryką i sosem pomarańczowym

Do powstania tego dania zainspirował mnie przepis zamieszczony w jednym ze starych numerów „To jest pyszne”. Chciałam przygotować coś szybkiego, lekkiego i jednocześnie sycącego. Niech nie przeraża Was dodanie soku z pomarańczy do warzyw – bardzo pasuje do papryki i pomidorów i nadaje całej potrawie charakterystyczny smak. Polecam Wam wypróbowanie tego dania, nawet jeśli jesteście typowymi mięsożercami ;)

tagiatelle z papryka i pomaranczowym sosem

Składniki (na 2 osoby):

· 1 czerwona papryka
· 1 cebula
· 1 łyżeczka koncentratu pomidorowego
· 1 spory pomidor
· sok wyciśnięty z 1 dużej pomarańczy
· sól i pieprz cytrynowy do smaku
· oliwa z oliwek
· makaron tagiatelle (wstążki)

Na dużej patelni (lub w woku) rozgrzewamy oliwę i wrzucamy pokrojoną w kostkę cebulę. Paprykę kroimy w cienkie paseczki i dodajemy do cebuli. Smażymy kilka minut, a następnie dodajemy, sparzonego, obranego ze skórki i pokrojonego w kostkę pomidora. Całość doprawiamy solą i pieprzem cytrynowym. Do warzyw wyciskamy sok z pomarańczy oraz dodajemy łyżeczkę koncentratu. Dusimy ok. 10 minut, aż papryka będzie miękka.

W tym czasie gotujemy makaron. Odcedzone tagiatelle wrzucamy na patelnię i mieszamy z warzywami i sosem. Podajemy od razu posypane odrobiną cytrynowego pieprzu. Smacznego! :)

PS Czy Makaron na zdjęciu nie przypominam Wam kształtem Australii? :)

tagiatelle wegetarianskie


Dodaj komentarz

pomarańcza w pekinie

Przyznam Wam się, że mam już dość przygotowywania tych wszystkich rozgrzewających zimowych posiłków, zakładania swetrów i rękawiczek. Chciałabym bezczelnie wystawić wszystkie możliwe kończyny do słońca i wygrzewać się zajadając same warzywa i owoce we wszystkich możliwych konfiguracjach, a dookoła żeby pachniało ogórkiem, rzodkiewką i rozgrzanym powietrzem. Kiedy sięgam pamięcią do ubiegłorocznych smakołyków z wiosenno-letniego sezonu, to aż burczy mi w brzuchu, a w myślach wołam – wiosno przybywaj! :)

Marzą mi się świeże cieknące po brodzie arbuzy, rozgrzane słońcem maliny i borówki i czereśnie i… i… nie wiem co jeszcze. Tymczasem, skoro można zrobić sałatkę z pomelo i sałaty, to może można zrobić i z pomarańczy i pekińskiej kapusty. A co! :D

nietypowa sałatka

Składniki:

· mała główka kapusty pekińskiej
· 2 pomarańcze
· 2 marchewki
· 100 g orzechów laskowych albo włoskich
· 1/3 szklanki oleju – u mnie z pestek winogron
· 3 łyżeczki ostrej musztardy
· szczypta czarnego pieprzu
· 1 łyżeczka sosu sojowego
· 1 łyżeczka białego octu winnego
· 1 łyżeczka natki pietruszki (preferuję suszoną, bo nadaje tylko lekki aromat)
· 1 łyżeczka suszonej bazylii

Kapustę siekamy dość drobno. Marchewki obieramy i ścieramy na tarce o dużych oczkach. Pomarańczę obieramy ze skóry i białych gorzkich błonek i kroimy w kostkę.

Z oleju, musztardy i przypraw przygotowujemy sos – można szybko pomieszać wszystkie składniki wlewając je do małego słoiczka i potrząsając – olej średnio chce mieszać się z musztardą, dlatego taki sposób jest najszybszy. Inaczej pozostaje nam mieszać i mieszać…:)

Wszystkie składniki mieszamy z sosem, dodajemy orzechy i sałatka gotowa. Smacznego!

nietypowa sałatka

Oranges in Pekin (salad)

Ingredients:

· small Peking cabbage
· 2 oranges
· 2 carrots
· 100 g hazelnuts or walnuts
· 1/3 glass of olive – I used grapeseed oil
· 3 teaspoons of spicy mustard
· little bit of black pepper
· 1 teaspoon of soy sauce
· 1 teaspoon of white vinegar
· 1 teaspoon of dried parsley (it has more delicate flavour than tresh one)
· 1 teaspoon of dried basil

Chop the cabbage in small pieces, grate carrots, peel of oranges and leave that bitter film. Chop the oranges in cubes.

Prepare sauce mixing olive, mustard and spices. You can do this quickly and easy, putting all ingedients in a pot and shake it. Another way you have to mix and mix with teaspoon, until everything will bring together.

Mix all ingredients, add nuts and your salad is ready. Enjoy! :)


Dodaj komentarz

lasagne sojowa

Lubię lasagne we wszystkich znanych mi jej odsłonach – tradycyjną z mielonym mięsem, szpinakową i tą sojową, którą kiedyś mieliśmy okazję próbować u znajomych wegetarian. Lasagne jest całkiem standardowa, z tym, że zamiast mięsa  mielonego, mamy granulat sojowy, który całkiem zgrabnie mięso mielone może zastępować. Z lasagne jest zawsze jednak jeden szkopuł – wszystkie składniki wcześniej trzeba przetworzyć, więc zawsze jest sporo roboty i zmywania. Ale grunt to dobra organizacja. Zabrudziłam deskę do krojenia, dwa garnki i dwie patelnie, przygotowania do momentu wsadzenia do piekarnika zajęły mi około godzinę. Można by ograniczyć się do jednego garnka i jednej patelni, ale logistycznie jakoś mi się całość rozjeżdżała, więc dla mnie taki układ i kolejność przygotowań jest optymalna.

Lasagne jest bardzo syta, nie wiem czy  nie bardziej niż taka z mięsem, oczywiście nie smakuje jak mięsna, bo to jednak soja, ale jej obecność niczego lasagne nie ujmuje.

lasagne z soją

Składniki:

· makaron lasagne (wkorzystałam 12 płatów)
· 170 g granulatu sojowego (u mnie całe opakowanie)
· 500 g pieczarek
· 3-4 ząbki czosnku
· 1litr bulionu lub kostka rosołowa (warzywna lub drobiowa w zależności od preferencji)
· olej do smażenia
· 2 cebule zwykłe lub czosnkowe
· 1 łyżeczka słodkiej papryki
· sól i pieprz do smaku
· kilka plastrów żółtego sera
· listki bazylii

Składniki na sos:

· gruby plaster masła (ok. 2,5 cm)
· ok. ½ litra mleka
· szczypta gałki muszkatołowej
· sól i pieprz do smaku
· koncentrat pomidorowy do smaku
· 2 kopiaste łyżki mąki

Na patelni rozgrzewamy odrobinę oleju, pieczarki obieramy i kroimy na półplasterki i smażymy do zrumienienia soląc lekko i ewentualnie  pieprząc do smaku.

Na drugiej patelni również rozgrzewamy odrobinę oleju, cebulę kroimy w kostkę i podsmażamy na złoto. Czosnek kroimy w drobną kostkę i dorzucamy pod koniec smażenia cebuli.

W garnku zagotowujemy ok. litra bulionu lub wody z kostką rosołową. Na wrzący płyn wrzucamy granulat sojowy gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu (u mnie 3-5 minut). Soję odcedzamy – bulionu  nie wylewamy – wykorzystamy go do podgotowywania płatów lasagne. Odcedzoną soję wrzucamy na patelnię z cebulką  i czosnkiem i smażymy kilka minut dodając przyprawy: paprykę, sól, pieprz.

W kolejnym garnku przygotowujemy beszamel: roztapiamy masło, dodajemy mąkę i mieszamy, smażąc chwilę, aż mąka się lekko zezłoci. Dodajemy gałke muszkatołową, pieprz i sól. Następnie garnek zdejmujemy z ognia i po trochu dolewamy mleka mieszając cały czas. Kiedy sos będzie płynny wstawiamy go z powrotem na gaz i gotujemy aż zgęstnieje. Sos nie powinien być bardzo gęsty, ponieważ makaron lasagne potrzebować będzie płynu, aby zmięknąć. W trakcie gotowania dodajemy jeszcze koncentrat pomidorowy, a na koniec ewentualnie dosalamy.

W bulionie, w którym gotowaliśmy soję podgotowujemy makaron ok. 2 minuty. Ja wrzucałam na wrzący płyn po 3 płaty lasagne, bo tyle potrzebowałam na każdą warstwę. Makaron gotujemy na bieżąco w trakcie układania kolejnych warstw. Z podanych ilości wyszły mi 2 warstwy z ganulatu sojowego i jedna z pieczarek. Lasagne przekładałam następująco: makaron (za każdym razem po 3 płaty), sos beszamelowy, granulat, makaron, sos, pieczarki, znów makaron, sos, granulat, makaron i reszta sosu. Na wierzchu ułożyłam ser żółty i posypałam listkami bazylii.

Naczynie żaroodporne włożyłam do zimnego piekarnika (na wszelki wypadek) i od momentu nagrzania do 170ºC piekłam ok. 30 minut pod przykryciem (z termoobiegiem), a przez ostatnie 10 minut bez przykrycia.

Smacznego!

lasagne wegetarianska

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 28 other followers