pierogi z bobem

Obudziło mnie dziś piękne słońce  – idealne światło do zdjęć. Miałam w planie zrobienie wyczekiwanych od tygodnia pierogów z bobem. Ale zanim zdążyłam wyskoczyć do sklepu po bułki na śniadanie, już było po słońcu, a niebo zasnuło się na szaro. No cóż, całe szczęście, że nie jestem Makłowiczem i nie muszę lepić pierogów na przykład pod jurajską skałką. Przy -13ºC z pewnością skończyłoby się to katastrofalnie – i dla pierogów i dla mnie.

pierogi z bobem

Składniki na ok. 40 pierogów

ciasto:
· 2 szklanki mąki (ale kiedy się rozpędziłam z wlewaniem wody musiałam jeszcze trochę dosypać)
· 1 jajko
· woda (tyle ile zabierze ciasto :))

nadzienie:
· 2 opakowania 450g mrożonego bobu (oczywiście w sezonie jak najbardziej sprawdzi się świeży)
· ok. 20 dkg chudego boczku wędzonego
· pieprz
·ewentualnie sól
· plaster masła

Bób wrzucamy na wrzącą osoloną wodę i gotujemy do miękkości. Odcedzamy go i czekamy aż wystygnie.  W tym czasie boczek kroimy w drobną kostkę i smażymy na złoto na patelni. Kiedy bób jest zimny możemy go bez problemu obrać i zmiksować w blenderze (jeśli nie ma blendera pozostaje nam dziabanie widelcem – do skutku). Bobową pastę mieszamy z usmażonym boczkiem – tłuszcz wysmażony z boczku również. Zblenderowany bób ma dość tępą konsystencję – podejrzewam, że zależy to od rodzaju bobu – ten starszy jest jakby bardziej mączny. Ponieważ ja miałam bardzo chudy boczek, to stopiłam na patelni plaster masła i wlałam do bobowej masy, żeby nie była sucha i nabrała bardziej aksamitnej konsystencji. Nadzienie obficie pieprzymy i ewentualnie dosalamy do smaku – bób był solony, a boczek wędzony sam z siebie jest słony, ale jeśli komuś mało jeszcze soli – to śmiało.

Nadzienie odstawiamy i zabieramy się za ciasto. Ponieważ ja się trochę rozpędziłam z dolewaniem wody, to kilka razy (jeśli nie kilkanaście) musiałam podsypywać mąką. Ja wyrabiam sobie wstępnie ciasto w dużym garnku. Unikam dzięki temu fruwania mąki i kawałków lepionego ciasta w promieniu 2 metrów od siebie. Kiedy ciasto jest już w miarę zwarte, dopiero wtedy przekładam je na blat i zagniatam. Ciasto powinno być plastyczne i łatwo odchodzić od ręki i blatu, tak żeby dobrze nam się je wałkowało.

pierogi z bobem  Możemy zabrać się za wałkowanie – odkrajamy kawałek ciasta i wałkujemy najcieniej jak potrafimy,   podsypując sobie blat mąką, żeby ciasto nie przywierało. Im cieńsze ciasto, tym smaczniejsze będą pierogi. Tylko pamiętajmy, żeby nie przesadzić, bo zbyt cienkie ciasto może rozwalić się podczas gotowania.

 

 

 

 

 

 

pierogi z bobem

Do wykrawania kółek na pierogi używam takiego pierogowego gadżetu – dobrze się też przy jego pomocy zlepia pierogi. Mimo wszystko ja jeszcze rozgniatam brzeg palcami formuję po swojemu – mam wtedy pewność, że brzeg jest porządnie zlepiony i pieróg się nie rozklei. Wykrawamy kółko, ładujemy nadzienie i zlepiamy. I tak ok. 40 razy🙂

 

 

 

 

 

 

Pierogi wrzucamy na wrzącą i osoloną wodę i gotujemy na wolnym ogniu jeszcze z 5 minut po wypłynięciu na wierzch. Ja moje polałam stopionym masłem. I voila!😉

Niestety słońce dało za wygraną efektem czego było szaro bure światło i pierogi nie chciały współpracować ze mną podczas fotografowania.

pierogi z bobem

2 thoughts on “pierogi z bobem

  1. 😀 To pierwszy komentarz na moim blogu! A pierogi – fakt nam bardzo smakują – a dodanie boczku sprawia, że nie są mdłe. Polecam wypróbowanie. Pozdrawiam Was! Paula

Zapraszam do komentowania :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s