z piekarnika do śmietnika czyli kulinarna historia bez happy endu

Przez przypadek trafiłam na bloga Ale Babka!!! i znalazłam tam przepis na tartę z jabłkami i cynamonową bezą Przepis wydawał się w miarę prosty, chodził za mną kilka dni, bo zastanawiałam się, czy aby na pewno chcę spróbować ją zrobić – wszak jeśli chodzi o ciasta, to nie ma tak prostego, którego nie udałoby mi się popsuć. Już o tym zresztą wspominałam przy okazji bananowego chlebka. W każdym razie miałam ogromnego smaka, bo uwielbiam cynamon, bezy i do tego śmietana…

W końcu dziś zdobyłam się na odwagę i postanowiłam upiec to cudo.

cynamonowa beza z jabłkami

Składniki cytuję za przepisem z bloga Ale Babka!!!

Składniki na ciasto:  (forma o średnicy 25cm)
· 200g mąki
· 50g cukru pudru
· 100 g zimnego masła
· 1 żółtko
· szczypta soli
· 2 łyżki zimnej wody

Z podanych składników wyrabiamy ciasto, rozwałkowujemy wkałdając pomiędzy 2 kawałki papieru do pieczenia (to pomysł Ale Babki – dobry, wypróbowałam). Ciastem wykładamy posmarowaną masłem blaszkę (ja wyłożyłam papierem), brzegi powinny być wyłożone na wysokość ok 2-3 cm. Wkładamy na 30 minut do lodówki.

Masa śmietanowa:
· 2 jaja
· 50g cukru pudru
· 200g śmietany kremówki

Jaja miksujemy z cukrem, dodajemy śmietanę i dokładnie miksujemy.

Cynamonowa beza:
· 1 białko
· 70 g cukru pudru
· 1 łyżeczka cynamonu
· szczypta soli

Białko ze szczyptą soli ubijamy na sztywno. Kiedy powstanie już sztywna piana dodajemy stopniowo cukier puder i cynamon – dokładnie mieszamy.

Do ciasta potrzebne są również jabłka – przepis podaje 3-4, ja dodałam chyba 5 małych jabłuszek.

Dalej cytując za blogiem Ale Babki!!!:

1. Piekarnik nastawić na 200C.
2. Wyjąć ciasto z lodówki.
3. Na ciasto wylać połowę masy śmietanowej.
4. Poukładać na masie jabłka.
5. Wylać pozostałą cześć masy.
6. Wstawić do piekarnika i piec 20min.
7. Przygotować cynamonową bezę i rozłożyć ją na cieście.
8. Ciasto piec jeszcze 10 min.

Wyrobienie ciasta poszło mi raczej gładko – z tym akurat nie mam większych problemów. Zapakowałam je do lodówki i wzięłam się za masę śmietanową. Dodałam składniki i zaczęłam miksować. Ponieważ autorka nie podała jak długo, założyłam, że ostatecznie całość ma przybrać postać z płynnej w bardziej stałą i stać się rzeczoną masą. Trwało to całą wieczność (a z pewnością kilka minut). Kiedy tak medytowałam nad mikserem, przyszło mi do głowy, dlaczego być może mam taki problem z ciastami – wymagają większej dokładności, precyzyjności i trzymania się przepisu (taa już chyba miałam przeczucia…), a ja wiecznie wszystko robię „na oko”.
W końcu śmietana przybrała kształt masy i mogłam zakończyć medytacje. Kolejnym krokiem było obranie i pokrojenie jabłek. Wyjęłam ciasto z lodówki i zgodnie z instrukcją wylałam połowę masy śmietanowej, wrzuciłam jabłka i znów drugą połowę masy.
Wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 180ºC – przepis mówi o 200ºC, ale ja włączyłam termoobieg, więc nieco zmniejszyłam temperaturę. Już po ok. 6 minutach zobaczyłam, że brązowieją brzegi, więc wystraszona, że zanim minie przepisowe 20 minut masa śmietanowa mi się spali, zmniejszyłam ponownie temperaturę do 150ºC i piekłam dalej.
W międzyczasie zabrałam się za ubijanie białek. Minęło 20 minut wyjęłam ciasto z pieca (zrobiło się podejrzanie cieżkie) i czuję, że coś jest nie tak – wierzch jest zbrązowiony, ale w środku jeszcze wszystko pływa. Huston! chyba mamy problem!
Ale nic to, pakuję pianę na ciasto i spowrotem do pieca. Modlę się, że by w następnej kolejności nie trafiło do kosza na śmieci…
Ustawiam czasomierz na kolejne 10 minut zgodnie z przepisem i czekam jak na szpilkach.
Hmm dokładam kolejne 8 minut – chyba jeszcze się nie upiekło….
Ostatecznie wyłączam piekarnik i uchylam drzwiczki – ciasto już jest mocno brązowe. Zabieram psa na spacer, żeby mnie nie kusiło od razu tego pokroić i zobaczyć co wyszło. Po drodze nawet sobie wymyśliłam tytuł tego posta: „z piekarnika do śmietnika”… Chociaż jakieś resztki nadziei (taa nadzieja wiadomo czyją matką jest…) się we mnie tliły, że może jednak…
No cóż moje obawy się potwierdziły – po rozkrojeniu ze środka wylała się cała masa śmietanowa, która już masą nie była tylko zupą. Ciasto się w ogóle nie upiekło (!) Spróbowałam kawałek – słodkie nawet dla mnie za bardzo , byłoby dobre, gdyby wyszło.
Why oh why! Ktoś mi powie co poszło źle? Jak w tej piosence U2 where did it all go wrong ??
Róża dla odwrócenia uwagi od katastrofy  ;P
cynamonowa beza z jabłkami
Ciasto wylądowało w śmietniku, a ja na pocieszenie zrobiłam sobie barszcz czerwony. Ten przynajmniej wyszedł. Ciasta chyba w najbliższym stuleciu nie spróbuję upiec…chlip chlip
beza3

5 thoughts on “z piekarnika do śmietnika czyli kulinarna historia bez happy endu

Zapraszam do komentowania :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s