kiedy nie ma grilla trzeba sobie jakoś radzić…czyli sposób na rybę z grilla bez grilla:)

Tydzień czy dwa tygodnie temu przez przypadek trafiłam na program Karola Okrasy, w którym na łonie natury nad jakimś stawem, niczym Makłowicz, przygotowywał pstrąga z grilla. Ja za pstrągiem jako takim nie przepadam szczególnie, ale jego towarzystwo (pstrąga rzecz jasna), jak i sposób przygotowania bardzo mi się spodobał. Pstrąg chodził za mną i chodził, aż dziś mimo paskudnej pogody wsiadłam na rower i pognałam do Lidla w poszukiwaniu pstrąga. Jak się okazało w tym tygodniu „rzucili” dorady i pstrągów nie było, nie było więc rady, trzeba było wziąć dorady😉 Zmoknięta, ale z koszykiem pełnym smakołyków potrzebnych do przygotowania ryby dotarłam do domu. Pozostała kwestia grilla – jako że mieszkam w bloku i nie mam nawet balkonu, a grilla tym bardziej, trzeba było sobie poradzić inaczej. Poniżej możecie zobaczyć co z tego wyszło🙂

Dorada prawie jak z grilla

dorada okrasy

Składniki:

· 2 dorady (wypatroszone)
· 6 ząbków czosnku
· 1 ostra papryczka
· 1 limonka
· kolendra (najlepiej świeża, ja dodałam sproszkowanej, a dla koloru parę liści bazylii)
· 2 łyżki miodu
· kilka suszonych pomidorów
· 200 ml kwaśnej śmietany (użyłam 18%)
· 1 łyżka musztardy dijon (użyłam rosyjskiej)
· sól i pieprz do smaku
· olej rzepakowy

Potrzebny jest też kawałek papieru do pieczenia.

W pierwszej kolejności przygotowałam marynatę do ryby. Ostrą papryczkę pokroiłam drobno, pozbawiając ją najpierw pestek (u Karola była z pestkami, ale ja bym nie dała rady zjeść), limonkę przelałam wrzątkiem, okroiłam skórkę i również drobno ją posiekałam (można też zetrzeć na tarce). W pojemniczku do przechowywania żywności (na tyle dużym, by zmieściły sie obie ryby) wymieszałam: papryczkę, kolendrę, skórkę z limonki, sok z limonki oraz pieprz, odrobinę soli i miód. Dla koloru dodałam też kilka listków bazylii. Miksturę dokładnie wymieszałam.

Doradę odrapałam z łusek, niestety (przepraszam Cię rybo) wydłubałam jej oczy (Karol tak zalecał) i zrobiłam po obu stronach kilka dość głębokich nacięć, w które powkładałam marynatę, a obie ryby umieściłam w pojemniczku. Obrałam też 2 ząbki czosnku, przekroiłam je na pół i włożyłam rybom do brzuszków.

Przygotowałam 2 kawałki papieru do pieczenia, na tyle długie, aby dość szczelnie zawinąć rybę i szerokie na tyle, by ogonek i głowa wystawały na zewnątrz. Oba kawałki papieru nasmarowałm olejem, owinęłam ryby i położyłam na suchej, rozgrzanej, teflonowej patelni. „Grillowałam” po ok. 15 minut na każdej stronie.

W międzyczasie przygotowałam sos: do śmietany dodałam, wyciśnięty przez praskę czosnek (u Karola był upieczony w popiele), pokrojone drobno suszone pomidory, sól, musztardę, trochę oliwy z pomidorów suszonych i marynatę, która została z ryby.

Ryba wyszła bardzo fajnie – marynata, która wypłynęła na patelnię przypaliła się (przez obecność miodu), ale sama ryba pozostała mięciutka i soczysta. Skórka gdzieniegdzie się przypiekła, ale swobodnie odchodziła już przy zdejmowaniu papieru (co widać na zdjęciach), nie było więc też problemu z oddzieleniem kręgosłupa i ości. Sos również pyszny – myślę, że fajnie by się też sprawdził do grillowanego karczku.

Doradę podałam z sałatką z rukoli z pomidorami, ogórkiem, fetą, czerwoną cebulą i oliwkami oraz z ziemniaczkami smażonymi w woku. Sama ryba w smaku również była dobra – przyjemne białe mięso, ości niezbyt dużo, więc doradę mogę śmiało polecić🙂 Smacznego!

dorada wg okrasy

Zapraszam do komentowania :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s