łebska wycieczka

Podczas naszej nadmorskiej części urlopu postanowiliśmy zwiedzić Łebę i znane chyba wszystkim ruchome wydmy. W Łebie byłam jako dziecko, w drugiej połowie lat osiemdziesiątych, niewiele z tamtych wakacji pamiętam jeśli chodzi o wygląd miasteczka. Z pewnością nie było ono wtedy tak usiane straganami, jak w tej chwili, ani pewnie tak oblężone przez turystów. Jak w każdej nadmorskiej miejscowości turystycznej wszystkie główne ulice zastawione są straganami i budkami z kebabami i tak naprawdę trudno jest spod nich dojrzeć architekturę miasteczka. Ciekawi mnie jak Łeba wygląda poza sezonem, kiedy znika komercja, a turystów jest niewielu. Główny deptak (bodaj ul. Kościuszki) wygląda bardzo przyjemnie i chętnie bym tam wróciła poza sezonem, by pospacerować w bardziej zacisznej atmosferze. Najbardziej zaskoczyła nas chyba plaża (chociaż chyba nie powinna), a w zasadzie jej fragment przy jednym z zejść. Kilkadziesiąt metrów na prawo i lewo od zejścia, od samego brzegu po samo wejście usiane było ludźmi. Przypuszczam, że każda osoba w promieniu 1m wokół siebie miała innego plażowicza. Widok był powlalający. A jaki kolorowy!🙂

Z głośnego i zatłoczonego miasteczka ruszyliśmy w kierunku trasy do wydm. Z miasta wjeżdża się w leśną drogę i po ok. 2,5 kilometra napotykamy pana ubranego w odblaskową kamizelkę. Jesteśmy w Rąbce. Dalej nie pojedziemy samochodem. Pan kieruje nas na parking. Płatny rzecz jasna (2,50zł/30min.) Po opuszczeniu parkingu kierujemy się na szlak biegnący do wydm. I tutaj kolejna opłata – za wejście na teren Parku Narodowego (6zł bilet normalny). Teraz już możemy wyruszyć na podbój Wydmy Łąckiej. Trasa od Rąbki do Wydm ma długość ok. 6km, dlatego po przejściu kilkudziesięciu metrów napotykamy na ofertę przewozu meleksem (coś ok. 15zł/osobę) lub możliwość wypożyczenia roweru (ok. 10zł/godzinę). Kwoty piszę w przybliżeniu, bo z żadnej z tych ofert nie skorzystaliśmy, ceny znalazłam w internecie. Z Rąbki można również przepłynąć łodzią, jest to również koszt kilkunastu złotych od osoby.

Większość turystów wybrała przewóz meleksem lub rowerem. Niewielu pieszych wędrowców spotkaliśmy po drodze. Trasa do wydm prowadzi przez las po betonowych płytach oraz bitej drodze, na której co rusz kursujące w tą i z powrotem meleksy wzbijały tumany pyłu i kurzu. Niemniej trasa jest bardzo przyjemna, choć długa, ale las chronił nas przed palącym słońcem. Po drodze napotykamy zejście do Wyrzutni Rakiet  i muzeum. Ten punkt mijamy i idziemy dalej. W końcu docieramy do wydm. Widoki są wspaniałe, a ku ogólnej uciesze wszystkich możemy też poobserwować spacerującego po piasku lisa chuderlaczka. Jak przeczytaliśmy na tablicy informacyjnej wydmy przesuwają się nawet o kilka metrów rocznie zasypując bagna, lasy, a nawet tereny zamieszkałe, z drugiej strony odsłaniając kikuty starych, zniszczonych drzew. Najwyższa wydma ma wysokość ok. 40 metrów i można z niej podziwiać piękny widok na okolicę. Nie zarośnięte tereny wyglądają po prostu jak pustynia.

Z wydm schodzimy na plażę i drogę powrotną pokonujemy już brzegiem morza. Do Łeby mamy 8km. My jednak musimy dotrzeć z powrotem do parkingu i odebrać samochód. Cała trasa zajęła nam ok. 3,5 godziny, z tym, że do wydm szliśmy dość marszowym krokiem, a plażą już spacerkiem, po drodze szukając bursztynów. Bardzo, bardzo podobała nam się ta wycieczka i myślę, że jeszcze nie raz wrócimy do Łeby i na wydmy – zobaczyć o ile się przesunęły🙂

wydma łebska

wydma łebska

wydma łebska

wydma łebska

Przed zejściem na parking, zahaczyliśmy jeszcze o wieżę widokową, z której można podziwiać spokój Jeziora Łebskiego.

wydma łebska

wydma łebska

PS Na koniec, dla tych wytrwałych, którzy dotarli do końca wpisu, mała anegdotka związana z moim pobytem w Łebie w czasach dzieciństwa. Podczas jednego ze spacerów z mamą, zażyczyłam sobie skosztować banana. Pierwszego w moim życiu. Pamiętajcie, że były to lata 80-te, nie było opcji skoczenia do Lidla czy Biedronki po kiść bananów😉 Nie znanym mi do tej pory sposobem, mamie udało się zdobyć dla mnie jednego banana. Podobno zrobiłam gryza, wyplułam i powiedziałam, że nie będę jeść, bo smakuje jak surowy ziemniak. Tak zakończyło się moje pierwsze bananowe doświadczenie🙂

Zapraszam do komentowania :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s