obiady za 9,99zł, czyli jak źle wydać 10zł

Książeczka ta trafiła w moje ręce całkiem przypadkiem, dzięki koledze, który odkąd dowiedział się, że prowadzę bloga, dostarcza mi różne wycinki z gazet i dodatki z przepisami. Zwykle można znaleźć w nich sporo różnych ciekawych przepisów i inspiracji, więc i tę książkę chętnie przygarnęłam. Tym bardziej, że opis na okładce jest niezwykle zachęcający. Popatrzcie sami.

obiady za 9,99  obiady za 9,99

Czego chcieć więcej po takiej rekomendacji? Powiedzmy sobie szczerze, że przygotowanie dwudaniowego posiłku dla trzech osób za 10zł, jest w obecnych czasach nie lada wyzwaniem, tym  bardziej więc ciekawa byłam zamieszczonych w środku przepisów. Podeszłam do książki z dużym zainteresowaniem, ale też pewnymi oczekiwaniami. Ale im częściej do niej zaglądałam i czytałam zamieszczone przepisy, tym więcej rzeczy wprawiało mnie w zdziwienie, a w końcu w konsternację. Wiem, że to pierwsza książka jaką recenzuję na moim blogu i może niekoniecznie dobrze jest rozpoczynać tak negatywną oceną, ale zwyczajnie poczułam się zrobiona w balona przez autorów tego „dzieła”. Wybaczcie więc ironiczne uwagi, ale w tej sytuacji trudno było się powstrzymać.

Zgodnie z informacją, książka zawiera zestawy obiadowe złożone z dwóch dań. Z przodu na okładce widzimy zapowiedź zup, drugich dań i surówek, z tyłu jest również informacja o deserach.

Na ostatniej stronie autorzy informują, że przedstawione przepisy przewidują zaserwowanie dwudaniowego posiłku za niecałe 10zł. Tymczasem w wielu przepisach w 10zł zawiera się jedyne część potrawy, np. zestaw nr 7 z tartą – ze składników wg których został policzony koszt potrawy można przygotować jedynie ciasto do tarty, wkładka (brokuły lub mięso mielone) owszem jest zaproponowana w opisie przygotowania, jednak nie jest już wliczona w koszt. Podobnie jest w przepisie na pizzę – na zdjęciu mamy piękną pizzę z salami, czarnymi oliwkami – składniki na pizzę wliczone w koszt dania zawierają w sobie to, co potrzebne jest do przygotowania ciasta, plus kilka plastrów szynki, 3 łyżki startego żółtego sera oraz 6 (słownie: sześć) pieczarek i koncentrat pomidorowy.

Przepisy nie przedstawiają też różnorodności jeśli chodzi o przyprawy – praktycznie każde danie przyprawione jest identycznie – sól, pieprz, czosnek, liść laurowy, ziele angielskie, majeranek i szczyt różnorodności – imbir, cynamon, kolendra i curry, znajdziemy też takie składniki jak „przyprawy do smaku” oraz „zioła do smaku”.

obiady za 9,99  obiady za 9,99

Opis na okładce obiecuje nam, że podane zestawy oferują pełnowartościowe i bogate w składniki odżywcze posiłki. Owszem, mamy kilka ciekawych zup-krem z warzyw: brokułowa, groszkowa, zupa z soczewicy czy krem z dyni. Pozostałe zupy składają się głownie z „bulionu” (1 litr – koszt 1zł) oraz „włoszczyzny” (cytuję: „1 włoszczyzna” – ki diabeł?!). Dość enigmatycznie. Drugie dania również moim skromnym zdaniem nie obfitują, ani w pomysłowość, ani w bogactwo składników i substancji odżywczych. Przykładowo za całe drugie danie mamy: kotlety z chleba, kotlety z jajka, pieczone ziemniaki, kasza kukurydziana zapieczona z przyprawami i odrobiną żółtego sera, kotlety z ryżu, kotlety z ziemniaków, papryki faszerowane ryżem, kaszankę, smażone skrzydełka i pałki z kurczaka, kotlety z mortadeli. Sporadycznie pojawia się ryż z warzywami, czy gołąbki wegetariańskie, dania z podrobów. Większość dań jest jednak smażona i uboga w składniki – jakiekolwiek.

Tak informacja na wstępie książki jak i obecność zup w większości zestawów sugerowałaby, że są to zestawy obiadowe. Natomiast niektóre z nich zaskakują połączeniem i moim zdaniem jako dwudaniowy pełny zestaw obiadowy są propozycją conajmniej dziwną: zestaw 38 – shake czekoladowy i pałki z kurczaka w płatkach kukurydzianych, zestaw 27: jabłka w karmelu i parówki w cieście, zestaw 17: gofry i biała kiełbasa z jabłkami. Jeśli ktoś nastawiał się, że będzie miał gotowe menu obiadowe, myślę, że może się trochę zdziwić.

Kolejna rzecz, która mówiąc szczerze trochę mnie zdenerwowała, to podane ceny produktów. Wprawdzie ostatnia strona książki informuje, że składniki zostały wycenione według cen produktów, które można zakupić w sklepach spożywczych online na terenie śląska, natomiast mam wrażenie, że nie dość, że wybrano możliwie najtańsze produkty, to dodatkowo ich cena została zaniżona. Przykładowe ceny z książki:

– 10 plasterków szynki – koszt 2zł

– 400 g mięsa mielonego – 4zł

– 1 kg skrzydełek z kurczaka – 4zł

– 500 g łopatki wieprzowej – 5zł

– 2 duże serki topione Emmentaler – 2zł

Jeśli chodzi o mielone mięso, to widziałam takie w sklepie w którym robię zakupy, w promocji za 3,99zł  – jest to oczywiście mięso paczkowane, dla mnie osobiście wątpliwej jakości. Zawsze kupuję mięso, które na bieżąco mielone jest w sklepie, jeśli będę chciała, pani zmieli dla mnie konkretny kawałek np. łopatki – koszt 17-18zł/kg. Każdy kto robi zakupy zauważy, że proponowane produkty są nadzwyczajnie tanie, a co za tym idzie jakościowo również pozostawiają wiele do życzenia.

Pokusiłam się o poszukanie cen pozostałych produktów w dyskoncie, bo tam zwykle najtaniej. Padło na Tesco, bo wiem, że sprzedają online. I tak:

– szynka gotowana w plastrach – 3,39zł/100g (przypuszczam, że jest tam 6-10 plasterków)

– skrzydełka z kurczaka paczkowane na tacce – 7,09zł/kg

– łopatka wieprzowa paczkowana – 13,49zł/kg

– serek topiony Emmentaler – 100g/1,99zł

Myślę, że w innych sklepach ceny są zbliżone. Komentować chyba nie muszę.

Jeśli chodzi o zdjęcia, to autorzy mogli zadać sobie nieco więcej trudu w poszukiwaniu fotografii odpowiadających przepisom. Ktoś powie: „czepiasz się”. Być może. A może tak, właśnie się czepiam, bo dlaczego mam się nie czepiać, jeśli ktoś publikuje przepis ze zdjęciem, które prezentuje jakąś inną potrawę, bo nie chce mu się poszukać bardziej odpowiedniego, już nie wspomnę o samodzielnym wykonaniu. Na dodatek za taki egzemplarz kasuje 10zł, czyli można powiedzieć, że pozbawia czytelnika jednego obiadu.

Przepis na zupę fasolową z białej fasoli. Na zdjęciu:

obiady za 9,99

Bulion z papryką – składniki to papryka i ziemniaki. Na zdjęciu zupa z białą fasolą🙂

obiady za 9,99

Zupa ze zsiadłego mleka – jedyna wkładka w tej zupie to (a jakże) ziemniaki. Na zdjęciu zupa z ziemniakami – to fakt, ale wydaje mi się, że mamy tam również łososia🙂

obiady za 9,99

Faszerowana papryka. Zdjęcie – no comment🙂

obiady za 9,99

Zupa biała z kaszy perłowej, selera i marchewki. Na zdjęciu – ryż, marchew, czerwona i żółta papryka (tak, tak, wiem, czepiam się :P)

obiady za 9,99

Na koniec trochę takich „ciekawostek”, które rozbroiły mnie doszczętnie:

– w książce nie ma ani jednego przepisu na surówkę🙂 Przepatrzyłam wszystkie przepisy wielokrotnie i nie znalazłam nic, co można by pod surówkę chociaż podciągnąć.

– krupnik dla 3 osób ugotowany na 2 sztukach (słownie: dwóch) żołądków drobiowych

– drugie danie: 3 plastry karczku i 3 ziemniaki (ale duże!) na 3 osoby

– drugie danie: 3 kotlety z mortadeli (każdy po 1,5 cm grubości!) na 3 osoby

Hmm zakładając, że jedną z tych 3 osób jest dorosły, pracujący mężczyzna…no nie wiem, sami dobie dopowiedzcie. Przypuszczam, że sama po tygodniu takiej diety padłabym z głodu. O Lubym nie wspomnę.

Kotletów z chleba, zupy z powideł, bagietki smażonej w jajku, zupy wodzionki (sprawdźcie przepis koniecznie – bogactwo składników odżywczych!), naleśników (gołych, bo dżem juz poza budżetem), kotletów z mortadeli, mrożonej kawy, shake’a czekoladowego czy racuchów z jabłkami nie można chyba nazwać bogatymi w wartości odżywcze daniami. Dieta której podstawą są ziemniaki, niewiadomego pochodzenia bulion i „włoszczyzna”, jabłka (które pojawiają się co trzeci przepis),cebula, jajka, chleb, ryż i najtańsza wędlina oraz mięso nie jest pełnowartościową dietą  ani dla pracującego dorosłego, ani tym bardziej dla dziecka. Dodatkowo w porcjach o takich wielkościach.

Założyłam, najwyraźniej błędnie, że autorzy tej publikacji zestawili pomysły na zdrowe i pełnowartościowe posiłki.  Tymczasem mam wrażenie, że okładka książki i jej zawartość to dwa zupełnie różne światy. Książkę zatytułowałabym raczej: jak przygotować posiłek jak najtańszym kosztem. Moim zdaniem można ją potraktować jedynie jako źródło jakiejś tam inspiracji, na te dni, kiedy w lodówce i w portfelu wieje pustką. Tak powstała serowo-pieczarkowa zupa krem z poprzedniego wpisu (zmieniłam tylko proporcje składników, bo inaczej krem byłby dość wodnisty w smaku i konsystencji). Spodobał mi się też pomysł na pierogi z kaszanką, który na pewno kiedyś wykorzystam. Jednak ośmielę się stwierdzić, że przygotowanie dwudaniowego obiadu dla trzech osób, który będzie jednocześnie pełnowartościowym i bogatym w składniki odżywcze posiłkiem i zmieszczenie się w kwocie 10zł jest ogromnie trudne. Ba! Powiedziałabym nawet, że jest średnio możliwe. Ale zamiast inwestować wartość jednego obiadu w tę książkę, już lepiej poświęcić kilka godzin na poszukiwania w internecie i skomponować swoje własne zestawy na niedrogie, ale przygotowane z dobrej jakości produktów potrawy.

Powodzenia!🙂

15 thoughts on “obiady za 9,99zł, czyli jak źle wydać 10zł

    1. Wiem, wiem i też bym tak pomyślała, gdyby nie to, że na mojej półce leżą 2 inne publikacje Faktu wydane na kredowym papierze (nie wspomniałam o tym w recenzji, bo już szkoda było dobijać, ale „Obiady za 9,99zł wydane są na takim zwykłym papierze jak kartki do drukarki), ze zdjęciami odpowiadającymi przepisom i fajnymi pomysłami na posiłki. I o dziwo one kosztują mniej niż 10zł. Czyli da się? Stąd takie moje poczucie niesmaku wobec tej książki i tego co autor miał na myśli serwując ją czytelnikowi.

  1. Jedna z najlepszych recenzji książek, jakie miałam okazję przeczytać. Serio🙂 Zrobiłaś to bardzo wnikliwie, szczegółowo i rzetelnie. Ostatnio przeczytałam parę recenzji, które miały ledwo kilkanaście zdań, a sens sprowadzał się do mniej więcej „fajna książka, ładne zdjęcia, polecam”. Dodam jeszcze, że nic mnie tak nie wkurza jak zdjęcia potraw nie pasujące do przepisu. Och, mam w swoich zbiorach parę takich niewypałowych publikacji i za każdym razem kiedy je otwieram, mam wrażenie, że ich autor traktuje mnie – odbiorcę – jak idiotę. Pozdrawiam!

    1. Heh, dziękuję🙂 A ja się właśnie zastanawiałam, czy nie przesadziłam z ilością. Te zdjęcia to tylko przykłady, które najbardziej rażą, Ale każdy kto przypatrzy się dokładniej zauważy że coś tu jest nie tak. Najgorsze, że najbardziej rozczarowany poczuje się ten, kto faktycznie wydał swoje ciężko zarobione 10zł licząc, że książka pomoże mu przygotować fajny i „pełnowartościowy” obiad dla rodziny. Będę się czepiać tego słowa, bo wystarczyło, aby z tyłu napisali „jak przygotować tani obiad za 10zł kiedy w lodówce tylko światło, a w portfelu wieje wiatr”. I wszystko by grało. A tak mamy wielkie nadzieje i wielkie rozczarowanie.

  2. Jaka kicha! I ze zdjęciami wcale się nie czepiasz, najśmieszniejsze że tą łososiową zupę gdzieś widziałam na pinterest pod nazwą chodwer z łososia bodajże :O Pieniądze wywalone w błoto dosłownie.
    Ja odkąd planuję posiłki i mam konkretnie ustalony budżet na jedzenie – nie dość że nic nie marnuję to jeszcze mam obiadów na cały tydzień ale za 10 złotych dla 3 osób to za cholerę bym nie zrobiła:/

    1. Dlatego z takim zaciekawieniem sięgnęłam po ta książkę – któż by nie chciał gotować tanio, fajnie i nie jeść przysłowiowego chleba z nożem. To byłby super poradnik dla studenta – jak przetrwać za 10zł😛

  3. Twoja recenzja jest swietna moim zdaniem.Ukazuje mankamenty ludzi,ktorzy na szybko przygotowuja takie badziewie,aby tylko byl naklad i sie sprzedalo.Wole sama przesledzic pare blogow,w tym Twoj w poszukiwaniu nowych inspiracji badz calych przepisow. Oby wiecej takiej smialosci w pisaniu,pozdrawiam- fanka jamiego olivera i jego dzialalnosci.

    1. Dziękuję za miłe słowa. Ja też najwięcej korzystam z przepisów znalezionych np. na blogach – są chyba dla mnie najbardziej wiarygodne.
      A jeśli chodzi o tą książkę – właśnie to mnie wkurzyło – odniosłam wrazenie, że ten kto przygotował tą publikację pomyślał sobie, że skoro mają być tanie obiady, to można tam wcisnąć czytelnikowi byle co. Mam 2 czy 3 inne publikacje tego wydawcy i są całkiem fajne – wydane na ładniejszym papierze, bardziej dopracowane i z ciekawymi pomysłami.

  4. oj, oberwało się🙂
    Przeczytałam z zainteresowaniem….
    Takie książki kucharskie to dla mnie kpina.

    Czekam na kolejne ciekawe recenzje, bo że ciekawa była, trudno zaprzeczyć….

    1. Wiesz, po przeczytaniu informacji z okładki nastawiłam się na coś zupełnie innego i po n-tym przekartkowaniu i przeczytaniu przepisów, poczułam się mega rozczarowana. Z jednej strony myślałam sobie – OK, czego można się spodziewać za 10zł. Ale z drugiej pojawiła się złość, że proponuje się czytelnikom takie byle co spisane na kolanie. Dlatego pojawiła się ta renenzja.

Zapraszam do komentowania :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s