sakiewki z polędwicy Remigiusza Rączki

Na ten przepis natknęłam się jak zwykle przez przypadek jakieś dwa lata temu, skacząc w sobotni wieczór po kanałach telewizyjnych. Telewizja regionalna, w której rejony nie zapuszczam się zbyt często (a w zasadzie to wcale, biorąc pod uwagę, że nie oglądam zbyt dużo telewizji) nadaje co sobotę program kulinarny Pana Remigiusza Rączki – „Rączka gotuje”. Pan jest niezwykle sympatyczny, zawsze gotuje w wielkiej kucharskiej czapie i „godo” po śląsku🙂 Odcinki programu są dostępne do obejrzenia na stronie TVP, więc jeśli macie ochotę zobaczyć jak „Rączka gotuje” to polecam🙂

Pamiętam ten wieczór, ponieważ było to kilka dni przed walentynkami i Pan Remigiusz sakiewki przygotowywał właśnie jako propozycję na walentynkowa kolację. Skorzystałam z jego pomysłu i na walentynki Lubemu sakiewki podałam. Przepis ten przypomniał mi się w okolicach tegorocznych walentynek, polecam go i Wam. Sakiewki wyglądają całkiem efektownie, są bardzo sycące i smaczne. Oryginalnie Pan Remigiusz podał je z sosem śmietanowym z marynowanym zielonym pieprzem oraz surówką z marchewki i pieczonymi w piekarniku frytkami owijanymi w plasterki boczku (kilka frytek razem zawiniętych cienkim plasterkiem boczku). Wiem – to absolutnie nie jest afrodyzjakalne zestawienie, chyba że po konsumpcji posiłku zamierzamy zalegać na kanapie przez godzinę nie kiwając nawet palcem – cóż śląskie smaki😉

polędwiczki z grzybami i boczkiem

Składniki na 2 sakiewki:

· 2 małe polędwiczki wieprzowe albo jedna dość spora
· 1 cebula
· 100 g boczku wędzonego
· kilka ugotowanych do miękkości grzybów leśnych lub kilka kurek (oryginalny przepis zawierał kurki właśnie)
· kawałek sera camembert
· plasterek masła
· 1 łyżka oleju do smażenia oraz odrobina do wysmarowania naczynia
· sól i czarny pieprz do smaku

W pierwszej kolejności przygotowujemy nadzienie: cebulę kroimy w kostkę, boczek w cienkie paseczki. Na patelni rozgrzewamy łyżkę oleju oraz plasterek masła i wrzucamy cebulę i boczek. Smażymy na złoto. Grzyby kroimy na mniejsze kawałki i dorzucamy na patelnię. Lekko solimy, pieprzymy i smażymy kilka minut.

Teraz polędwiczki. Jeśli mamy jedną dość długą i grubą polędwiczkę (takie dość duże zwykle kupuję w Biedronce) kroimy ją na pół, powstaną z niej dwie sakiewki. Ja tym razem miałam dwie dość małe polędwiczki. Potrzebujemy kawałek wielkości 15-20cm (odkroiłam od każdej kawałek z tej najcieńszej strony). Rozkrajamy go wzdłuż na całej długości, ale nie do końca – tak jakbyśmy otwierały książkę. Rozbijamy mięso delikatnie  tłuczkiem, aby powstał kształt bliski okręgowi/kwadratowi, polędwica jest delikatnym mięsem, trzeba więc uważać, żeby nie porobić dziur. Na środek obu kawałków kładziemy nadzienie oraz 2-3 kawałki camemberta. Mięso zbieramy i wiążemy nicią tak jak sakiewkę.

Naczynie żaroodporne smarujemy olejem, wkładamy sakiewki i posypujemy jeszcze odrobinę solą i pieprzem z wierzchu. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do ok. 180ºC bez termoobiegu (z temoobiegiem wystarczy 160ºC) i pieczemy ok. 20-30 minut – w zależności od tego jak bardzo wypieczone mięso lubicie.

Podajemy z sosem przygotowanym na bazie śmietany – oryginalnie z zielonym marynowanym pieprzem, u mnie bez. Smacznego!🙂

polędwiczki z grzybami i boczkiem

4 thoughts on “sakiewki z polędwicy Remigiusza Rączki

  1. Myślę, że mój chłop😀 byłby zadowolony z takiego mięska na talerzu🙂 a pan Remigiusz jest super, taki autentyczny i sympatyczny, zawsze jak na niego trafiam w tv to oglądam🙂

Zapraszam do komentowania :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s