płucka w sosie własnym

Wiem, że niektórym na samo hasło: podroby robi się miękko w kolanach, sama na myśl o niektórych, nazwijmy to elementach mięsa, odczuwam lekki odrętwienie w żołądku. Natomiast warto czasem sie przełamać, bo smak może nas pozytywnie zaskoczyć. (Koleżanka namawia mnie na ozór, ponoć mięsko jest pyszne i delikatne, ale sam widok cudzego języka na sklepowej półce wywołuje u mnie odruch ucieczki, o przygotowaniu nie wspomnę. Rosołku – jeśli Twoje zaproszenie na ozorek jest aktualne to się piszę🙂 Jak będzie dobre, to może się odważę i spróbuję zrobić sama. )

Kiedy byłam dzieckiem, płucka (i nerki) były stosunkowo często na naszym stole i pamiętam, że kiedy już się przełamałam, bardzo mi smakowały. Nie jadłam ich już kilka lat, dlatego, kiedy w sklepie w którym zwykle robię zakupy, obok ozorków właśnie dojrzałam płuca postanowiłam, że pierwszy raz w życiu spróbuję przygotować je sama. Nie chciałam eksperymentować, zasięgnęłam więc pamięci mojej mamy, jak to te płucka się kiedyś robiło. Dodałam coś od siebie (czyli odrobinę majeranku i sosu sojowego) i płucka się udały.  Być może nie wyglądają uroczo, a ich przygotowywanie nie jest najcudowniejszym zajęciem na świecie, ale smak jest nie do podrobienia. Delikatny i powiedziałabym nawet, że lekko słodkawy, konsystencja, no taka płuckowa – sami możecie sobie wyobrazić😉 Gąbczasta, ale jędrna😉

Przepis dodaję do akcji „Smaki dzieciństwa”.

podroby pluca

Składniki (spora porcja dla jednej osoby):

· 1 płuco (u mnie wieprzowe)
· 1 cebula
· 2-3 liście laurowe
· kilka kulek ziela angielskiego
· sól i pieprz czarny do smaku
· szczypta majeranku
· odrobina sosu sojowego dla smaku i koloru
· 2 łyżki oleju do smażenia
· 2-3 łyżeczki mąki pszennej do zagęszczenia sosu

Płucko oczyszczamy z błon i wycinamy co większe „rurki”. Kroimy na dość spore kawałki i wrzucamy je do letniej wody. Płuczemy kilkakrotnie wymieniając wodę (3-4 razy) trzymając je w wodzie za każdym razem po kilka minut, żeby wypłukała się krew. Oczyszczone i wypłukane płucka są gotowe do duszenia.

Na patelni z przykrywką lub w rondlu podsmażamy na oleju pokrojoną w drobną kostkę cebulę wraz z kilkoma kulkami ziela angielskiego i liśćmi laurowymi. Kiedy cebula się zeszkli dodajemy płucka i smażymy chwilę na dość sporym ogniu. Po chwili zalewamy wodą, lekko solimy i dusimy pod przykryciem, w razie potrzeby podlewamy wodą. Moje płucka dusiły się ok. 2 godzin. Powstały w wyniku duszenia sosik zagęszczamy mąką wymieszaną z kilkoma łyżkami wody, doprawiamy pieprzem, majerankiem, odrobiną sosu sojowego i jeśli trzeba dosalamy. Najlepiej moim zdaniem smakują z kaszą jęczmienną i kiszonym ogórkiem.

Smacznego!🙂

pluca wieprzowe

Smaki dzieciństwa

 

8 thoughts on “płucka w sosie własnym

  1. Szukałam przepisu na płucka nie na kwaśno i udało się – dziękuję za inspirację🙂 Właśnie je zrobiłam, wyszły świetne – pamiętam z dzieciństwa ten smak. No i niebagatelne 1,5 zł za porcję😉 Kiedyś zrobiłam też pasztet z płuckami – rewelacyjny był🙂

    1. Jeszcze chciałam dodać, że nie oczyszczałam płucek z błon ani oskrzeli – po prostu pokroiłam w kostkę i siup do gara. Po tak długim gotowaniu całość była miękka i dobrze smakowała, a ile mniej roboty🙂

      1. Jeśli chodzi o oczyszczanie, to chyba po prostu kwestia osobistych preferencji, jeśli nie ‚wzruszają” Cię na talerzu w wersji nieoczyszczonej, to nie ma się co przejmować tylko trzeba zajadać ze smakiem😉 Ja wolę oczyścić, żeby mnie nie kłuło w oczy podczas jedzenia ;P

Zapraszam do komentowania :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s