robimy skręty ;)

I znów nastała zniechęcająca do fotografowania aura – szaro, buro i ponuro. Zamiast skupiać się na fotografowanym jedzeniu zastanawiam się, gdzie tu znaleźć odrobinę światła i niezbyt ingerujące tło. Jedynym miejscem jest chudy kawałek parapetu, z którego trudno wykrzesać jakąkolwiek inscenizację.

A chciałam się z Wami podzielić czymś, co ostatnio bardzo mi posmakowało, a mianowicie tortillą tudzież wrapem, jak zwał tak zwał, z kurczakiem, papryką i szpinakiem. Kupnym, bo nadal sama nie potrafię przygotować takich placków, które nie doprowadzałyby mnie do szału tym, że nie wychodzą. Tym bardziej, że trafiłam na bardzo smaczne wieloziarniste tortille/wrapsy z nasionami lnu. Wprawdzie dość drogie, bo za opakowanie 6 sztuk zapłaciłam nieco ponad 11zł, ale jak się w tej chwili okazało, są to placki wyprodukowane przez największą na świecie firmę produkującą tortille i mąkę kukurydzianą. O meksykańskiej firmie Gruma, bo o niej mowa, dowiedziałam się przygotowując dla Was ten przepis – chciałam pokazać Wam zdjęcie tych tortilli, ale nigdzie na polskich stronach nie mogę ich znaleźć, choć notabene kupiłam je w sklepie Społem. W Europie firma produkuje pod nazwą Mission (tutaj link do firmy, dość wyraźny znaczek, trudno nie zauważyć), ale nazwa i logo Gruma też widnieje na opakowaniu. Z firmą rzecz jasna nie mam nic wspólnego, chociaż nie obraziłabym się, gdyby z wdzieczności za promocję postanowili mnie obdarować zapasem wrapsów, ale skoro to największa firma na świecie, to pewnie promocja im nie potrzebna😉 Zwłaszcza na takim mało popularnym blogu😛 (dobra, trochę kokietuję;))

Wracając do tematu, wrapsy tak mi posmakowały, że w ciągu tygodnia zrobiłam je po raz drugi i zjedliśmy na spółkę z Lubym całe opakowanie, czyli po 3 sztuki na głowę. Rozpusta, ale trudno się powstrzymać, żeby nie skręcić sobie kolejnego ;P

A propos skręcania, bo to ważny element, na wszelakich grafikach przedstawiających sposób składania wrapsa, wygląda to mniej więcej w ten sposób:

źródło: http://www.thenibble.com/reviews/main/breadstuffs/tumaros-tortillas.asp
źródło: http://www.thenibble.com/reviews/main/breadstuffs/tumaros-tortillas.asp

I albo ja mam dwie lewe ręce, co akurat jest bardzo możliwe, albo ten sposób nie do końca jakoś się w moim przypadku sprawdza, bo zamiast ładnego ruloniku wychodzi mi pakunek bardziej zbliżony do kwadratu, a w najgorszym przypadku ciasto pęka (zwykle wtedy, gdy najbardziej się staram, żeby wyszło ładnie). Dlatego na swój użytek wymyśliłam sobie, że nadzienie kładę nie na środek placka tylko na jego dolną część, prawie na całej jego szerokości. I zwijam zaginając boki tylko kilka cm do środka, a nie prawie jedną trzecią, jak pokazują niektóre instrukcje. I jakoś to wtedy wygląda🙂

Moje tortille napełniłam usmażonym z papryką i przyprawami kurczakiem (podsmażona z kurczakiem papryka nie jest surowa, ale pozostaje jędrna i chrupka), dla zrowia dodałam garść szpinaku, dla lekko ostrego smaku trochę zielonej cebulki i mało kreatywny, ale taki lubię, mix majonezu z ketchupem. Do tego parę mięciutkich i aksamitnych kulek mozarelli i można zajadać.
wrapsy

Składniki na 6 tortilli:

• 6 placków tortilli
• 500 g fileta z kurczaka
• wiązka świeżego szpinaku
• ½ czerwonej papryki
• ½ żółtej papryki
• opakowanie mozarelli w mini kulki
• zielona cebulka
• ½ łyżeczki przyprawy tandoori – nadaje specyficznego aromatu i ostrości, ostrość można zastąpić chilli
• ½ łyżeczki słodkiej papryki w proszku
• szczypta pieprzu cytrynowego
• szczypta granulowanego czosnku
• sól do smaku
• 2 łyżki oleju do smażenia
• majonez
• ketchup

Szpinak, zieloną cebulkę i paprykę płuczemy pod bieżącą woda i odkładamy do obeschnięcia. Kilka łyżek majonezu mieszamy z ketchupem, proporcje ustalamy według własnego smaku.

Kurczaka kroimy na cienkie paski i wrzucamy na patelnię z rozgrzanym olejem. Podsmażamy kilka minut, następnie dodajemy pokrojoną w cienkie paski paprykę, solimy, dodajemy przyprawę tandoori i pieprz. Smażymy dalej, mieszając od czasu do czasu, aż kurczak się lekko przyrumieni. Pod koniec smażenia dodajemy słodką paprykę i czosnek.

Kulki mozarelli odsączamy z zalewy. Zieloną cebulkę siekamy, a liście szpinaku otrzepujemy z reszek wody.

Placki tortilli delikatnie podgrzewamy na patelni, po czym układamy nadzienie. Na dolnej części placka kładziemy liście szpinaku, na to kurczaka z papryką, kilka kulek mozarelli, trochę posiekanej zielonej cebulki. Całość polewamy sosem. Zaczynamy zawijać dolny brzeg tortilli, jednocześnie zakładając do środka po kawałku ciasta z bocznych brzegów. Robimy to delikatnie, starając się nie wywierać nacisku, bo ciasto łatwo może pęknąć. Zwijamy tortille do końca, starając się cały czas, aby boczne brzegi zagięte były do środka. Tortillę układamy na patelni, pozostałym brzegiem do spodu i podgrzewamy, aby mozarella się nieco rozgrzała, aczkolwiek można zjeść również na zimno, ja jednak wolę podgrzane tortille. Podajemy póki świeże i ciepłe. Smacznego!🙂

tortilla z kurczakiem

6 thoughts on “robimy skręty ;)

  1. Z pełną świadomością, zaskręcone smakiem tak, że jeszcze teraz mi ślinka cieknie…To było…no brak mnie słów, ale dawno nie jadłam czegoś z taką przyjemnością i szybkością🙂

Zapraszam do komentowania :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s