400 lat bez świąt, czyli o tym jak Szkoci świętują Boże Narodzenie

Czy wiecie, że w Szkocji przez 400 lat nie obchodziło się Świąt Bożego Narodzenia?

old-town-alexandria-scottish-christmas-walk-parade-santa

W średniowieczu Boże Narodzenie było w Szkocji świętem bardzo ważnym i hucznie celebrowanym, gdzie celtyckie tradycje łączyły się z chrześcijańskimi tworząc niezwykłe święto pełne światła i radości. Niestety w 1580 roku świętowanie Bożego Narodzenia zostało zakazane przez szkocką reformację (parlament szkocki ogłosił kalwinizm jedyną słuszną religią i zakazał praktykowania wszelkich innych – w tym katolickiej i celtyckiej) i Święta Bożego Narodzenia na 400 lat zostały wymazane ze szkockiego kalendarza. Dopiero w 1958 roku, kiedy Boże Narodzenie uznane zostało świętem państwowym ustawowo wolnym od pracy, zaczęto powracać do starych obrządków świątecznych, które połączyły się z tradycjami angielskimi i amerykańskimi tworząc jedyny w swoim rodzaju świąteczny misz-masz.

Boże Narodzenie najwcześniej zaczynają świętować oczywiście sklepy. Tak jak w Polsce tuż po święcie 1 listopada, tutaj zaraz po Halloween, święta pojawiają się na sklepowych witrynach. Jest to najmniej chyba lubiana przez wszystkich „tradycja”, dzięki której wiele osób ma już dość świąt zanim nadejdzie połowa grudnia. Stąd nie warto poświęcać jej więcej niż jedno zdanie.

christmas-tree

Boże Narodzenie to w Szkocji święto światła. W bardzo wielu domach wieczory spędza się przy kominku (o tak, kominek to nadal jeszcze podstawa w wielu szkockich domach), rozświetlając dodatkowo wnętrze choinkowymi lampkami powieszonymi gdzie tylko się da i świecami. W grudniu dni są niezwykle krótkie (o 8:30 dopiero zaczyna się rozwidniać, a o 15:30 jest już szarówka), a pogoda bywa często dość depresyjna, czyli wietrzna i deszczowa (przynajmniej w Aberdeen, bo przenosząc się w głąb lądu i na północ Szkocji bez problemu możemy sobie zaśpiewać „na całej połaci śnieg”). Dlatego aby nie poddać się tej szarej atmosferze trzeba sobie jakoś radzić zakupując kilometry światełek choinkowych i różnego rodzaju innych dających choćby najmniejsze światło ozdób.

SAM_4929 - Copy

Okres przedświąteczny to też wzmożona aktywność zakupowa. Wszystko zaczyna się już w „black friday”, czyli dzień ostatniej wypłaty przed świętami (w tym roku był to 27 listopada). Tego dnia sklepy robią ogromne promocje i wyprzedaże. Od tego też momentu dzień w dzień można zaobserwować obładowanych torbami zakupowiczów wędrujących po mieście.

Ponieważ Szkoci uwielbiają się bawić, dlatego podczas gdy my spędzamy cały grudzień na świątecznych porządkach, pucowaniu okien i wycieraniu całorocznego kurzu zza szafy, Szkotom uruchamia się wzmożona aktywność imprezowa. Bardzo tutaj popularne są wszelkie świąteczne i okołoświąteczne przyjęcia. W pracy, wśród znajomych, przyjaciół i rodziny. Korzystają też ze wszelkich możliwych atrakcji jakie oferuje miasto. W Aberdeen, mieście którym mieszkam co roku odbywa się świąteczna parada, oczywiście z udziałem Świętego Mikołaja, jego pomocnikami elfami i reniferami zaprzęgniętymi do sań. Paradzie towarzyszyło uroczyste zapalenie świątecznych dekoracji na głównej ulicy miasta (kilka zdjęć z parady możecie zobaczyć tutaj). Łączna długość wszystkich światełek jakie zamontowano na ulicy wynosi 2.568m, czyli ponad dwa i pół kilometra!

Moment oficjalnego rozpoczęcia okresu świątecznego to też czas na zakup świątecznego swetra, tudzież również innych świątecznych akcesoriów w postaci czapek Świętego Mikołaja, reniferowych rogów czy elfich uszu. Szkoci z dumą paradują (tutaj mam wrażenie przodują mężczyźni) z bałwanami, reniferami i mikołajami na klatach (i brzuchach). A wybranie się na przedświąteczny spacer lub przyjęcie bez świątecznego swetra, jest jak kolacja wigilijna bez karpia. Mam do tego świetny punkt obserwacyjny, ponieważ pracuję przy jednej z głównych świątecznych atrakcji w mieście, stąd dzień w dzień mogę patrzeć na świąteczne pokazy mody i obserwować jak Szkoci potrafią się bawić. Dorośli cieszą się jak dzieci mogąc porzucać się sztucznym śniegiem, pokręcić na karuzeli czy zasłodzić całym worem cukrowej różowej waty. Oczywiście obowiązkowa jest wizyta na lodowisku, nawet jeśli co chwila ląduje się na pupie.

W wielu domach bardzo popularne są w okresie przedświątecznym plenerowe obiady. Przyjaciele i rodzina spotykają w przydomowych ogródkach zajadając tzw. black buns (ciastka wykonane z owoców, migdałów, przypraw i odrobiną whisky), bannock cake (wykonane z płatków owsianych) i mince pies. Jest również pieczona kaczka, wędzony łosoś z krewetkami i zupa z owoców morza, a wszystko to podawane z sosem na bazie brandy.

Wigilia Bożego narodzenia, która dla nas jest wyjątkowym świątecznym dniem, dla Szkotów jest normalnym dniem pracy, nie czekają na pierwszą gwiadkę i wieczorem nie zasiadają do uroczystej kolacji w gronie rodzinnym. W szkockiej tradycji Wigilia (czyli Christmas Eve) nazywana jest „Sowans Nicht”. Nazwa pochodzi od słowa „sowans” czyli potrawy z łuski owsa i mąki zalanej wodą, którą niegdyś spożywało się w tym dniu. Popularną tradycją praktykowaną tutaj w Wigilię, która ma podobne znaczenie jak nasze łamanie się opłatkiem, jest palenie gałęzi drzewa jarzębiny. Jest to swego rodzaju symbol odrzucenia wszystkich złych emocji i czy zażegnanie kłótni między przyjaciółmi czy rodziną. Uważa się, że jeśli ogień gaśnie w Wigilię, gospodarstwo domowe będzie miało pecha w nadchodzącym roku. W wieczór wigilijny wiele dzieci wiesza wielkie świąteczne skarpety na kominku czy brzegu łóżka przed snem wierząc Święty Mikołaj przyjdzie i wypełnić je przed świtem masą prezentów.

Boże Narodzenie w Szkocji nazywane świętem Yule, to dzień prawdziwego ucztowania. Szkoci zasiadają do pięknie przystrojonego stołu zastawionego suto potrawami. Bardzo popularną tradycją są christmas crackres, czyli kartonowa rolka zawierająca niespodziankę, zapakowana w kolorowy papier, w sposób przypominający duży cukierek otwierany z trzaskiem poprzez jednoczesne pociągnięcie za oba końce, zgodnie ze zwyczajem przez dwie osoby. Zawartość „crackera” stanowi najczęściej papierowa korona, karteczka z żartem oraz niewielki upominek. Oczywiście papierową koronę zakłada się na głowę i w niej zajada świąteczną kolację.

crackers-pic1

Najpopularniejszą potrawą bożonarodzeniową jest pieczony indyk z nadzieniem z kasztanów podany z pieczonymi ziemniakami, korzeniem pietruszki, marchewką czy brukselką. Popularna jest również pieczeń wołowa lub wieprzowa, albo łosoś. Podawana jest również zupa z ziemniaków i pora, pieczone kiełbaski. A to wszystko w towarzystwie mięsnego ciemnego sosu, sosu chlebowego lub żurawinowej galaretki.

turkey_2761320b

Na deser podawany jest świąteczny pudding z chleba i bakalii lub „crannachan” czyli deser przygotowany z płatków owsianych, malin z whisky i śmietanką. Podawane są również słynne mince pies, często w postaci dużego okrągłego ciasta. Popularne są również tak jak w Polsce suszone owoce, orzechy czy czekoladki. Jeśli chodzi o napoje wyskokowe, to każdy pije to co najbardziej mu smakuje, zwykle jest to jakiś lekki alkohol, drink lub wino.

pudding

Boxing Day, czyli nasz drugi dzień świąt swoją nazwę wziął od niegdysiejszej tradycji rozdawania prezentów w pudełkach. Dziś jest to pierwszy dzień wielkiej poświątecznej i posezonowej wyprzedaży. W tym dniu rozpoczyna się masowe spalanie pochłoniętych w świąteczne dni kalorii podczas wielogodzinnych polowań na okazje między sklepowymi półkami. Czyli Święta, Święta i po świętach😉

Christmas-dinner

Tym wpisem chciałabym pożyczyć Wam wesołych i pełnych relaksu Świąt.

Bez względu na to, w jakim miejscu na Ziemi będziecie je spędzać!

Merry Christmas!

Blithe Yule! (to po szkocku)😀

 

Zapraszam do komentowania :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s