moje „must do” na 2016 rok

Sięgając pamięcią do naszych wiosenno-letnich pieszych wypraw po Szkocji, na myśl przychodzi mi tylko jedno. Chcę więcej. Wprawdzie nie mam pojęcia w jaki sposób byłam w stanie po całym tygodniu pracy, czasem po 10 godzin dziennie, w moim wolnym dniu wstać rano i z plecakiem na plecach wędrować po 30km. Przyznam nawet, że czasem kładąc się spać późnym wieczorem poprzedzającym naszą wyprawę, miałam nadzieję że od rana będzie rzucało żabami i wreszcie się wyleżę, wyśpię i wypocznę. W efekcie żadnej z naszych wycieczek nie żałuję, wręcz odwrotnie, niektóre odcinki chciałabym przejść ponownie, żeby jeszcze raz nasycić oczy tymi niezwykłymi widokami. Przy okazji – wędrowanie przy typowej szkockiej mglistej i wilgotnej pogodzie okazuje się czasem dużo ciekawsze niż przy idealnych warunkach pogodowych (co nie zmienia faktu, że poprosimy o piękne, ciepłe szkockie lato).

Stąd nasze plany eksploracyjne na  sezon 2016 poszerzają się o kolejne i kolejne pomysły, które mam nadzieję uda nam się zrealizować. Nabraliśmy już nieco pewności w terenie i mamy ochotę na góry.

plany 2016

Oto lista moich/naszych must do:

Urlop w Polsce – to już najbliżej, już niebawem. Spotkania z rodziną i przyjaciółmi i wycieczka do Krakowa🙂

Zrobić sobie spacer wzdłuż Loch Ness i po sosnowym lesie Glen Tanar.

glen tanar

Obejść dookoła Loch Muick, co wprawdzie po ostatnich deszczach może być niemożliwe, bo ścieżki zostały zalane przez wodę, ale może do wiosny/lata osuszą się i będzie można tamtędy wędrować.

→ Albo dłuższy szlak wiodący częściowo wzdłuż Loch Muick, 19 km pięknych górskich widoków. Albo jeśli czas i możliwości pozwolą, opcja bardziej ekstremalna 29km również kawałek wzdłuż Loch Muick. Szlak prowadzi przez pięć szczytów Munros mniej więcej na wysokości tysiąca metrów (najwyższe szczyty Munros mają ok. 3000 stóp wysokości).

Wejść na Mount Keen – raptem 27 km wtem i nazad😉

Przejść szlakiem nad malownicze Loch Callater w czasie, gdy kwitną wrzosy.

callater

loch callater

Pojechać do Glencoe niedaleko Fort William – zobaczyć miejsce, gdzie kręcono Harrego Pottera i Więźnia Azkabanu. I do Glen Nevis (to też z Harrego Pottera), wybrać się choćby w jedną z tras biegnących przez te tereny.

Z Fort William już tylko rzut beretem na Skye. Ale na to trzeba będzie chyba osobny fundusz założyć, bo to podobno dość droga wyprawa…

Zobaczyć Kelpies w Falkirk przed i po zmierzchu.

Zrobić sobie wycieczkę do Deeside Drinks Emporium🙂 Nie znam się na winie, nie jestem szczególną degustatorką alkoholi, ale napić się lubię (oczywiście w rozsądnych ilościach)😉 Deesiede Drinks Emporium to jedyny w swoim rodzaju sklep monopolowy (organizujący często degustacje i wycieczki w różne alkoholowe miejsca), gdzie nie tylko kupicie wysoko i niskoprocentowe napoje wyskokowe z całego świata (ale głównie z lokalnych szkockich wytwórni), ale i zmysł estetyczny nasycicie prawdziwymi dziełami sztuki jakimi mogą być niezwykłe etykiety butelek. Zerknijcie na fejsbuka Emporium, a przekonacie się sami.

drinks

Zrobić sobie fotograficzną wycieczkę po Aberdeen.

I coś tylko dla mnie – spędzić cały dzień wylegując się na plaży, na zmianę czytając książkę i gapiąc się na morze.

Wybrać się wreszcie na tradycyjne fish&chips do mojej osiedlowej smażalni. Jesteśmy rok na wyspie, a jeszcze ani razu nie jedliśmy tego obowiązkowego zestawu.

Tym samym przechodzimy do planów kulinarnych, które nie są szczególnie sprecyzowane…

Pieczenie nadal stanowi dla mnie niezwykłe wyzwanie, dlatego mam w planie na urodziny bloga (a to już tuż tuż) spróbować zrobić roladę bezową z owocami leśnymi (przygotujcie się, może być katastrofa).

W planach również lava cake, pancake alaska, frangipani tart i zapewne jeszcze pięć milionów innych deserów i wypieków, których widok spowoduje u mnie ślinotok i zapragnę przygotować je sama (powinno być „spróbować przygotować je sama”, słowo „spróbuję” zawsze zakłada możliwość, że nie wyjdzie, więc będę usprawiedliwiona).

Wrócić do robienia na drutach. Nie wiem czy będę miała na tyle czasu i weny, bo jestem dość impulsywną druciarą, więc być może wystarczy mi cierpliwości jedynie na kilka szalików i czapek😉

Oczywiście nie są to wszystkie moje pomysły na ten rok, bo pewnie coś w trakcie jeszcze wpadnie mi do głowy, coś pewnie przeniesie się na kolejny rok. Ale jest to na pewno lista pomysłów, które Luby i ja chcielibyśmy zrealizować w  ciągu najbliższych miesięcy.

A jakie są Wasze plany na 2016? Bardzo chętnie o nich poczytam. Jeśli macie jakieś kulinarne pomysły, piszcie koniecznie, będę dopisywać do mojej listy „do ugotowania/pieczenia”😀

pozdrawiam paula

 

 

 

2 thoughts on “moje „must do” na 2016 rok

    1. Oczywiście, że będą fotorelacje. Wczoraj rozpoczęliśmy sezon wycieczkowy autobusową wyprawą nad Loch Ness. Jeszcze chłodno i trochę zmarzliśmy, ale Szkocja pachnie już wiosną! Mała fotorelacja już niebawem. Pozdrawiam!

Zapraszam do komentowania :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s