gulasz z mielonej wieprzowiny na azjatycką nutę

Dzisiejsze danie jest niejakim wyjściem poza jedzeniową strefę komfortu. Zdałam sobie sprawę jakiś czas temu, że ostatnie miesiące w kuchni były jednym pasmem powtarzających się w kółko „bezpiecznych” posiłków. Lista naszych zakupów i menu powinny mieć na okładce głowę Rojka z dymkiem: „składam się z ciągłych powtórzeń”.

O mniej więcej tak by to wyglądało:

menu

Rojek nie wydaje się zadowolony. I nic dziwnego. Nie chce na okągło jeść spaghetti, lasagne, pizzy, schabowych i flatbreadów z Tesco. Jego mina mówi: znowu w lodówce tylko salami, żółty ser i jajka? 

Cóż. Z myśli: co by tu upichcić nowego? przeszłam niezauważalnie do: co by tu zrobić, żeby było w miarę szybko, w miarę smacznie i żeby się najeść. Najlepiej na tydzień do przodu. Niestety nie da się ani wyspać na zapas, ani najeść na zapas.

W filmie „Julie i Julia” jest taka scena, w której Julia Child i jej mąż Paul rozmawiają przy obiedzie we francuskiej restauracji. Julia nie chce wracać do pracy dla rządu i zastanawia się jakie by tu sobie wymyślić zajęcie. W końcu Paul pyta ją, co tak naprawdę lubi robić? Na co Julia odpowiada natychmiast: JEŚĆ.

Czasem odpowiedź na zadawane sobie pytanie jest tak prosta i oczywista, że trudno ją odnaleźć. Kiedy przedwczoraj oglądałam ponownie „Julie i Julia” (poprzednio ten film widziałam dawno, dawno temu, a książkę czytałam jeszcze dawniej) byłam niemal wzruszona postacią Julii Child, w której widziałam samą siebie. Nie tyle w zachowaniu i charyzmie jaką Julia Child posiadała (raczej do charyzmatycznych i przebojowych osób nie należę), co w miłości do jedzenia. Widząc Julię rozpływającą się nad rybą usmażoną na maśle, przypominam sobie siebie…kiedy ostatnio miałam okazję rozpłynąć się nad jedzeniem? Bo chyba nie przy 1543 wersji tej samej lasagne, którą jestem w stanie zrobić bez użycia głowy, zapychając w międzyczasie głód płatkami z mlekiem albo flatbreadem z Tesco…

Po co to piszę? Bo jestem zła. Że niemal przestałam robić to co lubię – jeść. A zaczęłam jedynie zaspokajać głód, jak zwykłą fizjologiczną potrzebę. Wiem, że wiele osób popatrzyłoby na mnie w teraz z litością w oczach, niemal stukając się palcem w czoło, jakobym sobie wymyślała nieistniejące problemy. Ale kto tak jak ja i tak jak Julia znajduje niezwykłą przyjemność w jedzeniu, zrozumie co mam na myśli.

Szukając rozwiązania mojego niewątpliwego kłopotu – niestety nie żyję w Paryżu lat 50-tych, gdzie żony mogły oddawać się swoim pasjom podczas gdy mężowie zarabiali pieniądze (chociaż rozwiązanie wydaje się kuszące :P))… Wiem, można zrobić jadłospis, według niego zakupy i zróżnicować posiłki na cały tydzień, miesiąc i kwartał. U mnie to nie działa. Próbowałam. Gdyby ktoś napisał książkę o kompletnym braku logiki, systematyczności i działania według schematu, na okładce powinno widnieć moje zdjęcie. U mnie wszystko od dupy strony: najpierw wybieram składniki, a potem zastanawiam się co z nich zrobić. Tak mam. Nic na to nie poradzę. Stąd potem na przykład zapytuję wujka Google, czy z wody różanej i wiórków kokosowych ktoś już wymyślił jakieś ciasto? Albo tak jak w tym przypadku – czy ktoś wpadł na pomysł by zrobić gulasz z mielonej wieprzowiny.

I tak dość spontanicznie i wspierając się przepisem (z moimi zmianami), który o dziwo ktoś kiedyś stworzył w dalekiej Azji, ze składników, z których zrobiłabym pewnie spaghetti, powstało to danie. Zdjęcie równie spontaniczne (czytaj: beznadziejne), bo nie byłam przekonana, czy chcę się tym przepisem z Wami podzielić. Ostatecznie przekonał mnie smak – jest na tyle oryginalny i ciekawy, że warto podać go dalej.

gulasz z mielonej wieprzowiny

Składniki:

  • 500 g mielonej wieprzowiny
  • 5-6 średniej wielkości ziemniaków
  • 4 marchewki
  • 2 korzenie pietruszki
  • 1 cebula
  • olej do smażenia
  • sól i czarny pieprz do smaku
  • szczypta cukru
  • 1 szklanka wody
  • 1 łyżka oleju sezamowego

na marynatę do mięsa:

  • 2-3 łyżki ciemnego sosu sojowego
  • 1 łyżeczka cukru
  • 3 łyżki mąki kukurydzianej
  • ½ łyżeczki pieprzu

Mielone mięso mieszamy dokładnie ze składnikami marynaty i odstawiamy w chłodne miejsce na co najmniej pół godziny.

W tym czasie przygotowujemy warzywa. Ziemniaki, marchew i pietruszkę obieramy i myjemy. Kroimy w dość drobną kostkę. W woku lub sporym garnku z nieprzywierającą powłoką rozgrzewamy 2-3 łyżki oleju do smażenia. Wrzucamy warzywa i smażymy na sporym ogniu, mieszając od czasu do czasu. Kiedy już trochę się zezłocą, przekładamy je do miseczki. Wlewamy znów dosłownie odrobinę oleju i wrzucamy teraz pokrojoną w kostkę cebulę. Podsmażamy, aż się zeszkli po czym zdejmujemy z ognia o dorzucamy do warzyw.

Teraz pora na mięso. Wrzucamy je do garnka lub woka i na sporym ogniu podsmażamy najpierw po jednej stronie, potem odwracamy mięso i podsmażamy na drugiej stronie. Kiedy już zbrązowieje zmniejszamy ogień i drewnianą łyżką rozbijamy mięso na mniejsze kawałeczki.

Dodajemy warzywa i zalewamy szklanką wody. Teraz na małym ogniu dusimy do miękkości. Najlepiej pod przykryciem.  Zajmie to najwyżej 15-20 minut. Na koniec próbujemy i dodajemy odpowiednią ilość soli i pieprzu i szczyptę cukru oraz łyżkę oleju sezamowego. Olej sezamowy nadaje gulaszowi kompletnie nowego wymiaru i zupełnie zmienia jego smak i aromat. Jeśli więc nie jesteście przekonani do smaku i zapachu oleju sezamowego, który jest dość charakterystyczny, możecie ten krok pominąć i pozostawić gulasz doprawiony jedynie solą, pieprzem cukrem i sosem sojowym. Po dodaniu oleju sezamowego mieszamy całość bardzo dokładnie, gasimy gaz i odstawiamy gulasz na 5 minut, aby smaki się przegryzły.

Oryginalny przepis podaje, aby gulasz serwować z ryżem, natomiast dla mnie jest to zbędne, bo w gulaszu są już ziemniaki. Świetnie smakuje na świeżo, jak i odgrzewane.

Smacznego!

PS Mam nadzieję, że Pan Rojek nie obrazi się na mnie za wykorzystanie jego wizerunku – ten cytat jest dość uniwersalny i ma ostatnio zastosowanie w moim życiu codziennym😛

PS ² Jeśli ktoś nie widział „Julie i Julia” to serdecznie polecam. I książkę też.

Zapraszam do komentowania :)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s