jak to smakuje? – kasztany

kasztany jadalne

„W Paryżu najlepsze kasztany są na placu Pigalle” – pamiętacie ten cytat ze „Stawki większej niż życie”? Jako dziecko zastanawiałam się kto przy zdrowych zmysłach je kasztany? Może w Paryżu są jakieś inne zwyczaje, my z kasztanów robimy kasztanowe ludki, a oni je jedzą… Oczywiście nie wiedziałam, że istnieje inny, osobny gatunek kasztanów – jadalny.

Trochę musiałam poczekać, żeby wreszcie kasztana spróbować. Te które trafiły w moje ręce były już gotowe do spożycia. Ugotowane, obrane. Tylko wyciągasz z opakowania i voila!

jadalne kasztany

Kasztany można jeść również na surowo, ale najsmaczniejsze są podobno pieczone (oczywiście w Paryżu).  Na Węgrzech i Słowacji przetartych kasztanów używa się do wszelkiej maści słodkich wypieków, a w Niemczech robi się z nich zupę kasztanową.

Mają delikatny lekko orzechowy, słodkawy smak i w wersji gotowanej – takiej jak moja miękką, trochę ziemniaczaną konsystencję. Smak nie jest wyjątkowo wyrazisty, ani w moim odczuciu powalający. Zdecydowanie przegrywa u mnie z wszelkiej maści orzechami.

Kasztany są źródłem ogromnej ilości witamin, minerałów i wszelkich substancji odżywczych, więc choćby z tego powodu warto je wypróbować. Moje kasztany dodałam do ciasta oraz do fasolki szparagowej uprażonej na patelni ze słodko-ostrym sosem chilli – tak więc są bardzo uniwersalne.

kasztany

Reklamy

szkockie śniadanie, czyli ambasador tłuszczu, kalorii i cholesterolu ;)

Tradycyjne brytyjskie śniadanie, to porządna porcja jajecznicy, kiełbasek i fasolki, ale tradycyjne szkockie śniadanie (a przynajmniej jedna z kilku opcji) to już hardcore. Chyba że o świcie wypływasz kutrem na połów dorsza, albo wędrujesz w zimne i wietrzne Highlandy wypasać owce. Ja byłam w połowie małej (tak mi się wydawało) porcji dla jednej osoby i mój żołądek wołał, że więcej nie da rady przyjąć, a nie należę do osób jedzących jak wróbelek 😉

szkockie śniadanie

W skład zestawu wchodziły cztery wieprzowe kiełbaski (Pork Skinless Sausages), dwa plastry wieprzowo-wołowej mielonki (Pork & Beef Lorne) i dwa plastry Black Pudding, czyli takiej tutejszej kaszanki. Przepis na opakowaniu zalecał podsmażenie całości na łyżeczce oleju. Po kilkuminutowym smażeniu otrzymałam na patelni co najmniej 2 łyżki stołowe tłuszczu 🙂

scottish breakfast

Wedle informacji na opakowaniu kiełbaski to mieszanka mięsa wieprzowego, mielonych sucharków, wieprzowego tłuszczu i przypraw, w tym białego pieprzu i paru konserwantów i innych wspomagaczy, o których nie chcę nawet myśleć 😉 Mięciutkie, pozbawione skórki, mocno zmielone, ale nie homogenizowane jak nasze polskie parówki. Delikatne i niezbyt wyraziste w smaku – najmniej z całego zestawu przypadły mi do gustu.

Pork & Beef Lorne to wbrew pozorom również kiełbasa. Powstała, jak wiele posiłków na całym świecie, z potrzeby. Jak głosi legenda kiełbasa Lorne, znana również jako kwadratowa kiełbasa lub kiełbasa w plasterkach, to wynalazek znanego w całej Szkocji komika – Tommy’ego Lorne.  Tommy Lorne urodził się w 1890 roku w Kirkintilloch w pobliżu Glasgow. Był znanym w całej Szkocji komikiem. Swoje zbliżone do pantomimy przedstawienia prezentował w wielu teatrach w Glasgow i Edynburgu – ubrany w zbyt małą kurtkę, krótki kilt i kilka numerów za duże buty, z twarzą pomalowaną na czarno-biało, bawił publiczność właściwymi sobie powiedzonkami wypowiadanymi wesołym piskliwym głosem.

źródło: http://collinsvariety.co.uk
źródło: http://collinsvariety.co.uk

Tommy był miłośnikiem szkockiej kiełbasy, którą namiętnie pochłaniał między przedstawieniami, ponieważ jednak tradycyjne pętko kiełbasy trudno było wsunąć w kanapkę Tommy wymyślił formę, w której kiełbasę da się w łatwy sposób pokroić w plastry i włożyć w kanapkę. W ten sposób powstała kiełbasa Tommiego Lorne, która do dziś jest szkockim przysmakiem i serwowana jest właśnie w plastrach.

Moja wersja to mieszanka mięsa wieprzowego i wołowego, z dodatkiem mielonych sucharków, przyprawiona białym i czarnym pieprzem, gałką muszkatołową, kolendrą, angielskim pieprzem, papryką, szałwią oraz mace – czyli zewnętrzną okrywą nasion gałki muszkatołowej, która jest suszona i mielona. Do tego oczywiście tradycyjny, jak najbardziej współczesny zestaw konserwantów 😛 W smaku trudna do porównania z czymś co jest mi znane – niby taka mielonka, ale w zupełnie nowym smaku, drobinki sucharków podsmażone na patelni przyjemnie chrupią w ustach. Smak mimo wszystko trudny do porównania z czymkolwiek, ale smaczny – w sam raz do pożywnej kanapki 🙂

Ostatni przysmak na moim śniadaniowym talerzu to Black Pudding. Dla wielu obrzydliwa obrzydliwość, czyli mieszanka wieprzowej krwi, tłuszczu, znów mielonych sucharków, płatków owsianych, cebulki, przyprawiona pieprzem, pieprzem cayenne, gałką muszkatołową, imbirem, angielskim pieprzem i uwaga – olejkiem cynamonowym i goździkowym. W smaku najbardziej przypomina naszą swojską kaszankę. Pycha 😀

W zestawie brakowało tylko ziemniaczanych placuszków, które tutaj je się na śniadanie, a co! Szkoccy lekarze poność mają zwyczaj żartować, że tutejsze jedzenie zabiło wiecej osób niż działania wojenne, mimo to tego typu przysmaki można spotkać w każdym szanującym się sklepie spożywczym.

Co Wy na to? Mielibyście ochotę na takie śniadanie? 😀

pozdrawiam paula

co Szkoci piją zamiast coca-coli?

Większość odpowiedziałaby pewnie, że szkocką whisky 😉 Ale nie, Szkoci mają swój własny, jedyny w swoim rodzaju napój. IRN BRU to popularny napój gazowany, popularniejszy tutaj niż cola czy pepsi. Receptura Irn Bru jest równie mocno strzeżona jak receptura Coca-coli. Irn Bru ma mocno pomarańczowy kolor, a w smaku przypomina naszą polską oranżadę. Tylko nie taką produkowaną współcześnie, a oranżadkę w proszku (tudzież w woreczku, z cieniutką słomką), jakie w latach osiemdziesiątych kupowało się za grosze w spożywczaku. Tyle, że Irn Bru zawiera kofeinę i na puszce widnieje wyraźna informacja, że nie jest wskazany dla dzieci (aczkolwiek nie wiem czy ktoś tego w ogóle przestrzega).

szkockie irn bru„Irn Bru zdobyło sobie specjalne miejsce w sercu wielu Szkotów. Butelka Bru to coś niezmiennie ponadczasowo szkockiego, a w szczególności związanego z Glasgow. To coś, co od razu kojarzy się z robotnikiem na budowie, czytającym „Daily Record” – brzuch wylewa mu się ze spodni, w ustach trzyma peta, a jedynym towarzyszem jest butelka Irn Bru.” Jamie Grant

😀

irn bru

pozdrawiam paula

jak to smakuje? – orzechy macadamia

orzechy macadamia

Orzechy macadamia pochodzą z Australii ( w ogromnych ilościach uprawiane są również na Hawajach), wielkością i kolorem przypominają orzechy laskowe, niezwykle twarda łupina (dostaliśmy orzechy w łupinach nacięte w jednym miejscu, tak by można je łatwiej rozłupać) kryje jesnokremowy orzech o bardzo delikatnym smaku, który skojarzył mi się odrobinę z orzechami nerkowca, natomiast w przeciwieństwie do nich jest słodko-słony. W konsystencji są bardzo chrupkie i kruche, bardzo przyjemnie się je zrozgryza, zaraz znikają bez śladu jakby rozpływały się w ustach, nie pozostawiając po sobie jakiegoś szczególnego posmaku.

O orzechach macadamia mówi się, że to jedne z najdroższych i najsmaczniejszych orzechów świata, z pierwszym mogę się zgodzić, bo na pewno nie należą do najtańszych smakołyków, natomiast smak to kwestia gustu – najlepiej spróbować i przekonać się samemu. U mnie w orzechowej batalii przegrywają z nerkowcami i migdałami.

macadamia

W moim odczuciu nie mają szczególnie charakterystycznego smaku, jak orzechy włoskie czy laskowe, natomiast zawierają największą wśród orzechów ilość nienasyconych kwasów tłuszczowych, co czyni je niezwykle wartościowymi dla zdrowia (m.in. obniżają cholesterol). Co istotne, z powodu dużej ilości tłuszczu nie można przechowywać ich zbyt długo, bo zjełczeją.

UWAGA! Orzechy macadamia są szkodliwe dla psów i kotów, uważajcie więc, by nie trafiły w łapki Waszych czworonogów.

A Wy próbowaliście orzechów macadamia? Które z orzechów Wam smakują najbardziej? Na mojej liście do spróbowania są jeszcze orzechy pecan – jestem bardzo ciekawa ich smaku.

pozdrawiam paula

 

co to kumato?

Kumato – brzmi jak azjatycka sztuka walki, ale nią nie jest. Kumato to odmiana pomidora, zwana też pomidorem czekoladowym ze względu na dość charakterystyczny kolor, zbliżony właśnie do czekolady. I nie jest efektem prac azjatyckich hodowców pomidorów, ale Hiszpańskich.

Ostatnio te pomidory pojawiły się w sklepach w mojej okolicy, więc nie omieszkałam wypróbować co za tą czekoladowością się skrywa. Nie łudźmy się jednak, że gryząc kumato będziemy w ustach czuli czekoladowy smak. Jego czekoladowość to tylko i wyłącznie kolor – jeśli wygooglujecie sobie kumato, w grafice można znaleźć naprawdę czekoladowe okazy.

pomidor czekoladowy

W trakcie moich poszukiwań wiedzy o kumato trafiłam na ciekawe informacje. Okazuje się bowiem, że kumato to pomidor elitarny, zastrzeżona marka handlowa niedostępna dla wszystkich. Kumato wyhodowane zostały w Hiszpanii przez firmę „Syngenta” i w chwili obecnej uprawiane są w celach komercyjnych wyłącznie przez specjalnie wybranych plantatorów w kilkunastu krajach Europy. Nasion pomidorów czekoladowych nie można nigdzie kupić, producent zastrzegł sobie, że ich nasiona nigdy nie będą dostępne w ogólnym obiegu. Plantacje spotkać można w Hiszpanii, Francji, Niemczech, Belgii, Szwajcarii, Szwecji, Austrii, Turcji i Grecji. Poza Europą uprawia się ją również w dalekiej Australii. Plantatorzy podpisują z firmą specjalne umowy, w których zawarty jest ściśle określony sposób hodowli, przechodzą również ostrą selekcję  – jeśli plantator nie jest w stanie spełnić wielu różnych warunków nie będzie mógł należeć do elitarnego klubu producentów kumato. Ma to swoje dobre i złe strony – niemożność zakupu oryginalnych nasion kumato prowadzić będzie to tworzenia różnych hybryd, które oryginalne kumato będą miały udawać. I tak najprawdopodobniej pomidory, które widzicie na moich zdjęciach nie pochodzą z licencjonowanej plantacji. Myślę tak z dwóch powodów: po pierwsze mają mało brązowy kolor, a po drugie: cena – stosunkowo dość niska 6,99zł/kg. Dla porównania w innym sklepie próbowane przeze mnie pomidory czekoladowe (które niestety pojawiły się jak do tej pory tylko raz) kosztowały prawie 14zł/kg. Były nieco większe i dużo bardziej brązowe i słodkie. Choć może się okazać, że ani te ani tamte kumato to nie te „prawdziwe”, a jedynie identyczna odmiana. Żadne nie były w sklepie opisane jako kumato, więc nie mam do nikogo pretensji 😉

kumato

Przejdźmy teraz do najważniejszej kwestii, czyli do smaku 🙂 Co prócz koloru wyróżnia kumato wśród innych odmian pomidorów? Słodki smak. Pomidory czekoladowe mają dużo więcej fruktozy niż inne odmiany. Kiedy po raz pierwszy spróbowałam czekoladowego pomidora zaskoczył mnie słodki pomidorowy smak. Wiecie, taki smak prawdziwego pomidora. Co akurat często się w dzisiejszych czasach nie zdarza, zwłaszcza poza sezonem pomidorowym. Przyjemnie słodki, soczysty pomidorowy pomidor. Stąd z kumato, tudzież z innych odmian kumatopodobnych polecam Wam zrobienie sałatki:

sałatka z kumato

Składniki:

· 2 pomidory czekoladowe
· mała czerwona cebula
· kilka czarnych oliwek
· ząbek czosnku
· 3 łyżki oliwy z oliwek

Czosnek ucieramy z oliwą. Pomidory kroimy w plastry, cebulę w piórka. Układamy pomidory i cebulę na talerzu wedle fantazji, do tego kilka oliwek. Na koniec polewamy czosnkową oliwą z oliwek. Gotowe.

Smacznego! 🙂

sałatka z pomidorów