wiosenna owsianka z owocami

Nigdy nie przepadałam szczególnie za owsianką, ani na mleku, ani na wodzie – obie były mdlące i bez smaku. Ostatnio bardzo się to zmieniło, od kiedy odkryłam połączenie płatków owsianych i owoców. Zwłaszcza połączenia tych słodkich jak banany i maliny i kwaskowatych – jeżyn, wiśni i porzeczek. Owoce zmieniają nudną owsiankę w pyszne, kolorowe śniadanie, które aż chce się jeść. Zwłaszcza w taki słoneczny poranek.

Jeśli więc wraz z wiosną chcecie nieco zmienić dietę i rozpocząć dzień zdrowym śniadaniem, polecam przetestowanie takiej właśnie owocowej owsianki. Możecie posypać ją dodatkowo ziarnami lnu – będzie jeszcze zdrowsza 🙂

Składniki:

  • ¾ szklanki płatków owsianych
  • 2 łyżeczki miodu
  • 1 mały banan
  • garść mrożonych owoców (maliny, jeżyny, truskawki, porzeczki czerwone i czarne, wiśnie)
  • szczypta soli

Płatki owsiane zalewamy wodą tak, aby były zakryte, ale niezbyt dużo by zdołały wchłonąć cały płyn. Dodajemy szczyptę soli, mieszamy i gotujemy 2-3 minuty.

Jeśli lubicie owsiankę na ciepło, dodajcie owoce już na samym początku, rozmrożą się i zagrzeją. Jeśli wolicie na zimno, mrożone owoce można dodać pod koniec gotowania.

Ugotowaną owsiankę przekładamy do miseczki, dodajemy pokrojonego w plasterki banana i dosładzamy miodem. Gotowe!

dwuskładnikowe afrykańskie placki bananowe

Chciałam Wam dziś koniecznie polecić, wspomniane przy okazji mojego ostatniego podróżniczego postu, afrykańskie placki przygotowane jedynie z dwóch składników. Bananów i mąki. W wersji polskiej mąka pszenna, w prawdziwej afrykańskiej prawdopodobnie mąka z kukurydzy. Pierwszy raz spróbowałam tych placków, kiedy Dori i Kelvin zaprosili mnie na śniadanie. Od tego momentu placki goszczą u mnie stale, Luby baaardzo je polubił, więc są teraz u nas co najmniej raz w tygodniu. Prostota tych placków jest niesamowita. Tylko dwa składniki, nie trzeba cukru, proszku do pieczenia, mleka…a są przepyszne. Bardzo szybko się je przygotowuje, a efekt zaskoczy Was samych. Jedząc te placki uświadomicie sobie, że czasem najprostsze rzeczy są najlepsze.

Bardzo polecam na słodkie śniadanie, przekąskę do pracy (są równie smaczne na zimno), myślę, że sprawdzą się też jako podwieczorek dla dzieciaków, na przykład podane z odrobiną kremu czekoladowego 😉

dwuskladnikowe-placki-bananowe

Składniki (na kilkanaście sztuk):

  • 6 (najlepiej) dojrzałych bananów
  • ok. ¾ szklanki mąki pszennej

Banany obieramy ze skóry, kroimy w plastry i rozgniatamy widelcem, albo tłuczkiem do ziemniaków (zdecydowanie polecam ten drugi sposób – kilka ruchów i mamy banany rozgniecione na puree).

Do bananowego puree dodajemy mąkę. Masa powinna być dość gęsta. Dodając więcej mąki placki będą bardziej zwarte i twardsze, jeśli dodamy mniej mąki, ciasto będzie rzadsze, a placki luźniejsze. Najważniejsze to znaleźć ten złoty środek, dokładnie tam, gdzie najbardziej Wam smakuje 🙂

Placki smażymy na złoto na kilku łyżkach oleju. Podajemy z odrobiną miodu, masłem orzechowym, syropem klonowym…lub same. W każdej wersji są pyszne 🙂

Smacznego!

dwuskladnikowe-placki

placki-bananowe

szybki wege obiad – fusilli z groszkowym pesto

Kolejny pomysł zaczerpnięty z magazynu Tesco, podobny przepis znalazłam też na stronie Marthy Stewart. Ostatnio interesują mnie wszelkie rodzaje pesto, więc jeśli na takowy przepis napotkam, chętnie go testuję. Przepis zawiera migdały, ale ponieważ migdałów nie miałam, dodałam moje ulubione nerkowce.

I wiecie co? Uwielbiam groszek. Zawsze lubiłam groszek, ale tylko ten świeży, gotowany, ten z puszki dodawany do sałatki warzywnej nigdy mi nie smakował. Ale świeży groszek, lekko obgotowany tylko, smakuje podobnie jak młody bób. Zmiksowałam pesto z jeszcze ciepłym groszkiem i smakowałam jak najlepsze lody. Jest przepyszne.

Zawsze wszystkie sklepowe pesto wydają mi się kwaśno – gorzkie. Pesto, które robię sama są bardziej delikatne, orzechowe, z czosnkowym posmakiem. I takie najbardziej mi smakują. Dlatego w tym przypadku dla przełamania smaku dodałam sera feta i to też był dobry pomysł.

Wypróbujcie koniecznie jeśli lubicie groszek i tego typu wegetariańskie potrawy. Luby oczywiście zjadł, w sumie nawet ze smakiem, po czym zażartował: dobrze, to teraz daj mi ten prawdziwy obiad 🙂

Fanów nieprawdziwych obiadów zapraszam na makaron z groszkowym pesto 🙂

fusilli z groszkowym pesto

Składniki:

  • 250-300 g makaronu świderki
  • 400 g mrożonego groszku
  • ½ szklanki orzechów nerkowca
  • kilka łyżek oliwy z oliwek
  • spora szczypta cytrynowego pieprzu
  • szczypta soli
  • kawałek sera feta pokrojonego w kostkę
  • 2 ząbki czosnku

Odkładamy do miseczki garść lub dwie zielonego groszku, a resztę gotujemy 2 minuty w osolonej wodzie. Następnie odcedzamy i przekładamy do pojemnika blendera.

Makaron gotujemy al dente, na ostatnie 2 minuty dorzucamy resztę mrożonego groszku. Makaron odcedzamy (razem z groszkiem) i odstawiamy w ciepłe miejsce.

Do ugotowanego groszku dodajemy orzechy nerkowca, sól, pieprz i dwa ząbki czosnku. Dolewamy kilka łyżek oliwy z oliwek. Miksujemy na gładką masę, jeśli jest bardzo gęsta dolewamy oliwę z oliwek.

Gotowe pesto mieszamy z makaronem, przekładamy na talerze, a na wierzchu układamy pokrojoną fetę. Gotowe. Smacznego!

brokułowy stir fry z czerwonym ryżem i orientalnym sosem

Dziś przedstawiam Wam przepis znaleziony w tutejszej darmowej gazetce wydawanej przez Tesco, oczywiście lekko go zmodyfikowałam na własne potrzeby (brokuła tenderstem zastąpiłam zwykłym, biały i dziki ryż – czerwonym, a papryczkę chilli – słodką czerwoną papryką).
Najbardziej orientalny w całym daniu jest sos, dość specyficzny w smaku i sam w sobie smakujący dziwnie. Ale o dziwo właśnie, do całej reszty dobrze pasuje. Składniki na sos mogą okazać się trudno dostępne, ale myślę, że można sos całkowicie pominąć i na przykład potraktować stir-fry tylko odrobiną sosu sojowego.

Danie przygotowuje się bardzo szybko i prosto, sprawdzi się na lekki obiad lub ciepłą i pożywną kolację.

brokulowy stir fry

Składniki na stir fry:

  • 1 brokuł
  • 1 czerwona słodka papryka (zamiast słodkiej można dać papryczkę chilli)
  • 4 ząbki czosnku
  • pęczek zielonej cebulki
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 szklanka czerwonego ryżu (możecie zastąpić zwykłym długoziarnistym ryżem lub zwykłym mieszanym z dzikim)
  • 1 łyżka ziaren sezamu

Składniki na sos:

  • 1 łyżka pasty miso
  • 2,5cm świeżego imbiru drobno posiekanego
  • 1 ząbek czosnku posiekany drobno lub przeciśnięty przez praskę
  • 1 łyżka tahini
  • 1 łyżeczka brązowego cukru
  • 2 łyżki octu ryżowego (zastąpiłam octem winnym)
  • 1 łyżka oleju sezamowego
  • 1 łyżka sosu sojowego

Ryż gotujemy w osolonej wodzie do miękkości. W miseczce mieszamy wszystkie składniki sosu i odstawiamy, aby się „przegryzł”.

Brokuła myjemy, dzielimy na różyczki, zieloną cebulkę siekamy, paprykę kroimy w cienkie paseczki. W woku rozgrzewamy oliwę z oliwek i wrzucamy brokuła. Solimy i smażymy na sporym ogniu, aż zrumieni się i będzie półmiękki, dorzucamy paprykę i połowę zielonej cebulki. Smażymy chwilę, a następnie dodajemy czosnek posiekamy w cienkie plasterki.

Usmażone warzywa mieszamy z ugotowanym ryżem, polewamy wcześniej przygotowanym sosem, posypujemy sezamem i resztą zielonej cebulki. Smacznego! 🙂

stir fry orientalny

krem kalafiorowy z serem cheddar

Czy też macie tak, że czasem wchodzicie do kuchni i wszystko się wylewa, rozsypuje, przewraca, przypala, generalnie nie wychodzi? Powiedzcie, że też tak macie… Pełna optymizmu dziś rano postanowiłam przygotować babeczki cukiniowe z przepisu Sophie Dahl, której książkę dostałam na urodziny od rodziców Lubego. Optymizm skończył mi się miej więcej w momencie kiedy odkryłam, że po przepisowym czasie pieczenia, całkiem ładnie zrumienione babeczki są w środku zupełnie surowe. Piekłam więc kolejnych 10 minut i kolejnych 5… babeczki tylko co raz bardziej zsychały się i spiekały z wierzchu, a w środku jak były tak pozostały surowe. Kosz.

Myślę więc sobie: pójdę na plażę, to akurat mi wychodzi dobrze. I co? I pada deszcz. Chociaż nie zapowiadali…

Dlatego zamiast cukiniowych babeczek jest zupa. Nawet wyszła. O dziwo.

Zapraszam.

Szkoci tak jak my lubią zupy i mają ich całkiem spory repertuar. Tutejsze zupy tak jak nasze, są gęste, pokrzepiające i pożywne, jednak różnią się od tych, które królują na naszych stołach. Bazują na różnych rodzajach soczewicy, wykorzystują brukiew, rzepę, ale też dobrze nam znany por (który jest tutaj wykorzystywany namiętnie), ziemniaki, marchew, kolendrę i pomidory (szkocka pomidorowa jest równie pyszna jak nasza). Zupy bardzo często zmiksowane są do postaci kremu i podawane z grzankami lub tylko z przybraniem z zielonej cebulki lub natki pietruszki. Szkocki „rosół”, czyli sztandarowa zupa, to całe bogactwo przeróżnych warzyw ugotowane, z moją ostatnio ulubioną, perłową kaszą.

Dziś przedstawiam Wam jedną z popularnych tutejszych zup, czyli krem z kalafiora z serem cheddar. Jest to wersja „podstawowa” tej zupy – delikatna. Charakteru dodaje jej ser cheddar. Natomiast możecie ją wzbogacić o ząbek czosnku i odrobinę musztardy, będzie wtedy ostrzejsza i bardziej wyrazista. Oczywiście pieprz cytrynowy jest moją inwencją twórczą, uważam, że najlepiej pasuje do wszelkiego rodzaju warzyw.

krem kalafiorowy z cheddarem

Składniki:

  • ok. 1 kg kalafiora mrożonego lub świeżego
  • 1 mała cebula
  • ok. 1 l bulionu warzywnego lub drobiowego
  • 1 szklanka startego na tarce sera cheddar (najlepiej tego dojrzałego)
  • plaster masła
  • sporo pieprzu cytrynowego
  • sól do smaku
  • odrobina oleju sezamowego do dekoracji

W garnku roztapiamy plaster masła i wrzucamy posiekaną w kostkę cebulę. Podsmażamy, aż lekko się zezłoci. Dodajemy kalafiora mrożonego lub świeżego umytego i podzielonego na różyczki i zalewamy bulionem. Gotujemy do miękkości kalafiora.

Przy pomocy blendera miksujemy na gładki krem i stawiamy znów na gaz. Dodajemy starty na tarce cheddar, cytrynowy pieprz, mieszamy i zagotowujemy. Odstawiamy z gazu na parę minut, aby trochę się „przegryzła”.

Przelewamy do miseczek dekorujemy olejem sezamowym i cytrynowym pieprzem. Zupę można podawać z grzankami.

Smacznego!

krem z kalafiora