stuningowany makaron z serem

To danie to przykład, że wystarczy drobna zmiana, mały tuning i prosty posiłek nabiera nowego wyrazu. Makaron z sosem serowym, wymaga posiadania sporej ilości żółtego sera, najlepiej w kilku gatunkach i najlepiej takiego z prawdziwego zdarzenia. Jeśli jednak nie jesteście serowymi koneserami i najczęściej używacie po prostu zwykłego żółtego sera∗, warto zaszaleć z przyprawami i wzbogacić smak serowego sosu czymś ekstra.

Luby robił zakupy w sklepie internetowym Piątnicy (nie, nie jest to wpis sponsorowany, chociaż gdyby Piątnica miała ochotę podarować mi trochę przypraw, to wcale bym się nie obraziła, bo ten zakup tylko rozbudził moje chęci)  i korzystając z okazji postanowiłam się pod jego zamówienie podłączyć i na próbę zamówiłam słodką wędzoną paprykę w proszku oraz mieszankę przypraw: pomidor, czarnuszka, czosnek niedźwiedzi. Całość za niebagatelną sumę 5,80zł (każde z opakowań po 50g).

pomidory czosnek niedźwiedzi czarnuszka

Wybór znakomity, bo aromat wędzonej papryki aż kręci w nosie – jeśli lubicie te klimaty, to w połączeniu z sosem serowym mamy całkiem nową jakość. Postanowiłam dorzucić do sosu również mieszankę przypraw, bo jakoś tak poczułam, że czarnuszka i ser to będzie to.  W efekcie otrzymałam całkiem nietuzinkowy smak z fajnym wędzonym aromatem, prawie jak bym użyła wędzonego sera.

Zachęcam Was do eksperymentowania z przyprawami, bo niby czemu mamy się zdawać tylko na smak sklepowego serka topionego?

∗ Nawet zwykły ser zwykłemu serowi nie równy, więc zawsze sprawdzajcie dokładnie skład sera, który kupujecie. Prawdziwy ser żółty to taki, do produkcji którego użyte zostały wyłącznie tłuszcze pochodzenia mlecznego (plus bakterie kwasu mlekowego i podpuszczka), natomiast jeżeli w składzie znajdziecie tłuszcze roślinne, mleko w proszku a nawet łój lub skrobię pszenną, to bądźcie pewni, że koło prawdziwego sera to co najwyżej stało na sklepowej półce.

makaron z sosem serowym i wedzona papryka

Składniki:

• 200 g makaronu (rurki, kolanka, świderki)
• 250-300 ml mleka
• ok. 50 g masła
• 2-3 łyżki mąki kukurydzianej (można też użyć zwykłej pszennej)
• 100 g serka topionego tylżyckiego
• 200 g ulubionego żółtego sera
• sól i czarny pieprz do smaku
• szczypta gałki muszkatołowej
• 1 łyżeczka słodkiej wędzonej papryki
• 2 łyżeczki mieszanki: pomidor, czarnuszka, czosnek niedźwiedzi
• 2 małe cebule

W garnku, najlepiej takim z nieprzywierającą powłoką, żeby nic nam się nie przypalało i nie przywierało do dna, roztapiamy masło. Dodajemy mąkę kukurydzianą lub zwykłą, mieszamy i podsmażamy przez chwilę. Dodajemy wędzoną paprykę, mieszankę przypraw, sporo pieprzu, gałkę muszkatołową oraz odrobinę soli – serek topiony oraz ser żółty są słone. Mieszamy i smażymy minutkę.

Garnek zestawiamy z ognia i powoli dolewamy mleko, mieszamy, aby nie porobiły się grudy (w przypadku mąki kukurydzianej grudki praktycznie się nie robią). Wstawiamy garnek spowrotem na gaz dodajemy serek topiony i pokrojony na małe kawałki lub starty na tarce żółty ser. Przykrywamy pokrywką i na małym ogniu gotujemy, aż oba sery się roztopią, mieszając od czasu do czasu. W tym czasie nastawiamy wodę na makaron i na patelni na łyżce oleju podsmażamy pokrojone w piórka cebule. Solimy dopiero na koniec smażenia, aby cebula pozostała jędrna i chrupiąca.

Makaron gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu, odcedzamy, wrzucamy do sosu serowego i mieszamy, aby dokładnie pokrył się sosem. Wykładamy na talerz, układamy kilka piórek podsmażonej cebuli i posypujemy odrobiną mieszanki przypraw z pomidorem. Podajemy gorące. Smacznego! 🙂

makaron z serem

rozgrzejmy się zimą – herbata imbirowa z czarnuszką

Jednym z najlepszych sposobów na rozgrzanie się jest herbata z imbiru, chociaż ten smak nie każdemu musi przypaść do gustu. To tak jak z piwem i oliwkami – albo się je lubi albo niecierpi. Imbir jest silnym rozgrzewaczem – kiedyś uratował nas podczas tygodniowego pobytu pod namiotem na Mazurach – przy ledwo kilkunastu stopniach i ciągle padającym deszczu, bez garnka gorącego naparu imbirowego nie dalibyśmy rady 🙂

Imbir nie tylko mocno rozgrzewa, ale ma też właściwości lecznicze – wspomaga organizm przy przeziębieniu i grypie, poprawia pamięć i koncentrację, podobno jest również afrodyzjakiem 🙂

Herbatę postanowiłam wzmocnić dodatkowo o nasiona czarnuszki, którą dostaliśmy kiedyś od znajomych. O czarnuszce możecie więcej poczytać tutaj, ja wspomnę tylko o jej właściwościach przeciwzapalnych i bakteriobójczych oraz wspomagających odporność organizmu.

Jestem pewna, że kubek takiej herbaty wypijany codziennie pozwoli przetrwać zimę każdemu zmarzluchowi, takiemu jak ja 🙂

imbir i czarnuszka

Składniki na ok. 500ml:

· ok. 3cm imbiru
· szczypta ziaren czarnuszki
· miód do smaku

Imbir obieramy ze skórki i kroimy dowolnie. Ja lubię średnio mocny napar, ale możecie dodać więcej imbiru – będzie ostrzejszy. Na gazie ustawiamy garnek z 500 ml wody i na wrzącą wrzucamy imbir i nasiona czarnuszki. Gotujemy na wolnym ogniu 5-10 minut. Przelewamy do kubków i kiedy lekko przestygnie słodzimy miodem. Pamiętajcie, aby nie dodawać miodu do bardzo gorącego napoju, bo wtedy traci swoje zdrowotne właściwości. Smacznego!

imbir i czarnuszka

imbir i czarnuszka