karnawałowe róże

Tak się wczoraj rozpędziłam z planowaniem tego wpisu, że zapomniałam napisać skąd ten przepis.

Pomysł na jabłkowe róże znalazłam tutaj i tak mi się spodobał, że w pierwszej wolnej chwili postanowiłam go wypróbować. Przewertowałam internety i wyszukałam moim zdaniem jeszcze łatwiejszy sposób zwijania róż, według którego przygotowałam właśnie te, które widzicie na zdjęciach. Róże wyglądają naprawdę efektownie, a przygotowuje się je całkiem prosto i szybko.  Będziecie wręcz zaskoczeni, że tak niewielkim wysiłkiem da się stworzyć coś tak ładnego.

Pomyślałam, że jabłkowe róże świetnie sprawdzą się jeśli macie w planie karnawałową imprezę – efekt „wow” murowany ;D

karnawalowe roze z jablek

Składniki (na 12 róż):

  • 1 szklanka mąki (plus trochę do podsypywania)
  • ok. 80 g masła
  • kilka łyżek bardzo zimnej wody
  • 2 duże jabłka lub 3 małe
  • cynamon
  • cukier Demerara lub zwykły
  • 3 łyżki soku z cytryny
  • cukier puder do dekoracji

Mąkę siekamy z masłem, dodajemy zimną wodę i zagniatamy do połączenia składników. Formujemy krążek i wkładamy do lodówki lub do zamrażalnika.

Jabłka myjemy, nie obieramy ze skórki. W garnku zagotowujemy nieco wody z sokiem z cytryny (cytryna spowoduje, że jabłka nie ściemnieją). Jabłka kroimy na pół, wydrążamy gniazda nasienne. Kroimy w cienkie plasterki i wrzucamy do garnka z wodą. Gotujemy na małym ogniu kilka minut – do momentu aż jabłka zmiękną i będą bardziej plastyczne. Trzeba pilnować, aby się nie rozgotowały. Jeśli mamy mikrofalówkę można nalać do miski gorącej wody, dodać sok z cytryny i jabłka i „pogotować” w mikrofalówce przez 3 minuty na największej mocy.

Kiedy jabłka są już miękkie odcedzamy je na sicie i odstawiamy do przestygnięcia.

Schłodzone ciasto wałkujemy dość cienko na prostokąt – dłuższy bok powinien mieć ok 25cm. Ciasto kroimy na paski wysokości ok. 5cm.

Plasterki jabłek układamy wzdłuż górnej krawędzi ciasta, tak by w 2/3 wychodziły poza krawędź i nieco na siebie zachodziły. Dokładnie tak jak na zdjęciu. Wskazane nawet układać nieco więcej plasterków jabłka, ja miałam dwa ostatnie jabłka więc musiałam się oszczędzać, tak by wystarczyło na 12 muffinek.

roze z jablek

Każdy pasek posypujemy cynamonem i cukrem, po czym dolną część ciasta zakładamy na plasterki jabłek – ciasto przytrzyma jabłka i będzie nam wygodniej zwijać. Pozostaje tylko zwinąć ciasto w rulonik i włożyć w formę na muffinki. Postępujemy dokładnie tak samo z każdym paskiem ciasta, aż forma na muffinki będzie pełna.

Piekarnik nagrzewamy do 190ºC – górna i dolna grzałka, formę wkładamy na dolną półkę piekarnika i pieczemy około 25-30 minut. W tym punkcie miałam spory problem, bo mój piekarnik ma tylko górną grzałkę i termoobieg. W związku z tym zajęło trochę czasu, aby kruche ciasto się upiekło, co jednocześnie sprawiło, że plasterki jabłek dość mocny się wysuszyły. Dlatego następnym razem spróbuję nie robić zakładki z ciasta, by było go jak najmniej.

Gotowe róże wyjmujemy z piekarnika i odstawiamy do ostygnięcia. Posypujemy cukrem pudrem i gotowe.

Smacznego! 🙂

ciastka z jablkiem

karnawalowe roze

 

„z piekarnika do śmietnika” – drugie podejście do tarty z bezą

Nie wiem, chyba coś mi się dzieje z głową, ale wczoraj (to chyba aura piątku tak zadziałała) postanowiłam drugi raz spróbować zrobić tartę z jabłakami i bezą z przepisu Ale Babki!!!, o którym pisałam tutaj Tamto podejście okazało się kompletną katastrofą i ciasto wylądowało w koszu na śmieci.

Wczoraj więc optymistycznie nastawiona i w dobrym humorze zabrałam się ponownie za pieczenie. Ilości składników dałam identyczne, jedynie zredukowałam ilości cukru w cieście i śmietanie, bo od kilku lat mam jakąś mniejszą potrzebę na bardzo słodkie słodkie.

Tym razem jednak najpierw włożyłam do piekarnika samo ciasto, bez jabłek i śmietany. I piekłam je 15 minut w 200ºC z termoobiegiem. Następnie dopiero nałożyłam masę śmietanową i jabłka i włożyłam do pieca na kolejne 15 minut, na tą samą temperaturę, ale już bez termoobiegu.

Tym razem jak na złość białko nie chciało ubić się na pianę. Miksowałam i miksowałam, ale po 15 minutach zwiędły mi ręce i zrezygnowałam, bo białko ani trochę pianą stać się nie chciało. Tym samym z bezy nici 😦

Po 15 minutach pieczenia ciasta razem z masą śmietanową i jabłkami, polałam wierzch tym, co miało być bezą i przy okazji zajrzałam pod podpieczoną skórkę masy śmietanowej, a pod spodem znów płyn… W planie miałam ciasto potrzymać kolene 15 minut, ale ostatecznie piekło się 25 min. bo „masa” śmietanowa ciągle była płynna.

Przyznam, że jestem trochę zła, bo nie wiem już czy ze mnie jest taka ciastowa sierota, czy z tym przepisem jest coś nie tak. Na zdjęciach tarty autorki przepisu, widzę piękną warstwę bielutkiej puszystej śmietany – u mnie masa śmietanowa najwyraźniej po zetknięciu z wysoką temperaturą zamienia się w płyn.  Nijak nie potrafię tego pojąć. Może to z moją śmietaną jest coś nie teges. W przepisie autorki podane jest 200 gram (nie rozumiem dlaczego śmietana liczona jest w gramach – być może to pomyłka i powinny być mililitry) śmietany kremówki – dla mnie śmietana kremówka to ta minimum 30%, z której zwykle ubija się bitą śmietanę.

Tak czy siak zgłupiałam kompletnie, bo już pomijając tę nieszczęsną bezę, nic mi się tu nie zgadza względem oryginalnego przepisu.

Ciasto ogólnie wyszło smaczne, nawet mimo braku bezy (chociaż ponieważ śmietana się upłynniła to ciasto już nie było przyjemnie kruche, a moim zdaniem powinno być). Ale nadal nie wiem co jest nie tak.

Jeśli ktoś z Was robił tartę wg przepisu z bloga Ale Babka!!!  błagam, niech da mi znać jak wyszło.

beza bez bezy

z piekarnika do śmietnika czyli kulinarna historia bez happy endu

Przez przypadek trafiłam na bloga Ale Babka!!! i znalazłam tam przepis na tartę z jabłkami i cynamonową bezą Przepis wydawał się w miarę prosty, chodził za mną kilka dni, bo zastanawiałam się, czy aby na pewno chcę spróbować ją zrobić – wszak jeśli chodzi o ciasta, to nie ma tak prostego, którego nie udałoby mi się popsuć. Już o tym zresztą wspominałam przy okazji bananowego chlebka. W każdym razie miałam ogromnego smaka, bo uwielbiam cynamon, bezy i do tego śmietana…

W końcu dziś zdobyłam się na odwagę i postanowiłam upiec to cudo.

cynamonowa beza z jabłkami

Składniki cytuję za przepisem z bloga Ale Babka!!!

Składniki na ciasto:  (forma o średnicy 25cm)
· 200g mąki
· 50g cukru pudru
· 100 g zimnego masła
· 1 żółtko
· szczypta soli
· 2 łyżki zimnej wody

Z podanych składników wyrabiamy ciasto, rozwałkowujemy wkałdając pomiędzy 2 kawałki papieru do pieczenia (to pomysł Ale Babki – dobry, wypróbowałam). Ciastem wykładamy posmarowaną masłem blaszkę (ja wyłożyłam papierem), brzegi powinny być wyłożone na wysokość ok 2-3 cm. Wkładamy na 30 minut do lodówki.

Masa śmietanowa:
· 2 jaja
· 50g cukru pudru
· 200g śmietany kremówki

Jaja miksujemy z cukrem, dodajemy śmietanę i dokładnie miksujemy.

Cynamonowa beza:
· 1 białko
· 70 g cukru pudru
· 1 łyżeczka cynamonu
· szczypta soli

Białko ze szczyptą soli ubijamy na sztywno. Kiedy powstanie już sztywna piana dodajemy stopniowo cukier puder i cynamon – dokładnie mieszamy.

Do ciasta potrzebne są również jabłka – przepis podaje 3-4, ja dodałam chyba 5 małych jabłuszek.

Dalej cytując za blogiem Ale Babki!!!:

1. Piekarnik nastawić na 200C.
2. Wyjąć ciasto z lodówki.
3. Na ciasto wylać połowę masy śmietanowej.
4. Poukładać na masie jabłka.
5. Wylać pozostałą cześć masy.
6. Wstawić do piekarnika i piec 20min.
7. Przygotować cynamonową bezę i rozłożyć ją na cieście.
8. Ciasto piec jeszcze 10 min.

Wyrobienie ciasta poszło mi raczej gładko – z tym akurat nie mam większych problemów. Zapakowałam je do lodówki i wzięłam się za masę śmietanową. Dodałam składniki i zaczęłam miksować. Ponieważ autorka nie podała jak długo, założyłam, że ostatecznie całość ma przybrać postać z płynnej w bardziej stałą i stać się rzeczoną masą. Trwało to całą wieczność (a z pewnością kilka minut). Kiedy tak medytowałam nad mikserem, przyszło mi do głowy, dlaczego być może mam taki problem z ciastami – wymagają większej dokładności, precyzyjności i trzymania się przepisu (taa już chyba miałam przeczucia…), a ja wiecznie wszystko robię „na oko”.
W końcu śmietana przybrała kształt masy i mogłam zakończyć medytacje. Kolejnym krokiem było obranie i pokrojenie jabłek. Wyjęłam ciasto z lodówki i zgodnie z instrukcją wylałam połowę masy śmietanowej, wrzuciłam jabłka i znów drugą połowę masy.
Wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 180ºC – przepis mówi o 200ºC, ale ja włączyłam termoobieg, więc nieco zmniejszyłam temperaturę. Już po ok. 6 minutach zobaczyłam, że brązowieją brzegi, więc wystraszona, że zanim minie przepisowe 20 minut masa śmietanowa mi się spali, zmniejszyłam ponownie temperaturę do 150ºC i piekłam dalej.
W międzyczasie zabrałam się za ubijanie białek. Minęło 20 minut wyjęłam ciasto z pieca (zrobiło się podejrzanie cieżkie) i czuję, że coś jest nie tak – wierzch jest zbrązowiony, ale w środku jeszcze wszystko pływa. Huston! chyba mamy problem!
Ale nic to, pakuję pianę na ciasto i spowrotem do pieca. Modlę się, że by w następnej kolejności nie trafiło do kosza na śmieci…
Ustawiam czasomierz na kolejne 10 minut zgodnie z przepisem i czekam jak na szpilkach.
Hmm dokładam kolejne 8 minut – chyba jeszcze się nie upiekło….
Ostatecznie wyłączam piekarnik i uchylam drzwiczki – ciasto już jest mocno brązowe. Zabieram psa na spacer, żeby mnie nie kusiło od razu tego pokroić i zobaczyć co wyszło. Po drodze nawet sobie wymyśliłam tytuł tego posta: „z piekarnika do śmietnika”… Chociaż jakieś resztki nadziei (taa nadzieja wiadomo czyją matką jest…) się we mnie tliły, że może jednak…
No cóż moje obawy się potwierdziły – po rozkrojeniu ze środka wylała się cała masa śmietanowa, która już masą nie była tylko zupą. Ciasto się w ogóle nie upiekło (!) Spróbowałam kawałek – słodkie nawet dla mnie za bardzo , byłoby dobre, gdyby wyszło.
Why oh why! Ktoś mi powie co poszło źle? Jak w tej piosence U2 where did it all go wrong ??
Róża dla odwrócenia uwagi od katastrofy  ;P
cynamonowa beza z jabłkami
Ciasto wylądowało w śmietniku, a ja na pocieszenie zrobiłam sobie barszcz czerwony. Ten przynajmniej wyszedł. Ciasta chyba w najbliższym stuleciu nie spróbuję upiec…chlip chlip
beza3