krucha tarta z masłem orzechowym i polewą z mlecznej czekolady

Ponieważ całe Święta Wielkanocne spędziłam w pracy, nie miałam niestety ani czasu na świętowanie ani na gotowanie. Udało mi się jedynie przygotować szybką tartę, która zastąpić miała nam świątecznego mazurka. Przepis znalazłam na Moich Wypiekach i bardzo chciałam go wypróbować, bo nie przepadam za słodkimi mazurkami i ta słodko-słona wersja przypadła mi do gustu. Do przygotowania ciasta wykorzystałam przepis na kruche, które najbardziej mi smakuje – bez jajek i śmietany. Ciasto wychodzi kruchutkie i bardzo smaczne, jeśli więc macie problemy z kruchym ciastem, tak jak ja (zawsze wychodziło mi albo bardzo twarde, albo za mało kruche) spróbujcie połączyć jedynie mąkę, masło, cukier puder, odrobinę soli z zimną wodą – gwarantuję, że wyjdzie za każdym razem 🙂

Nadzienie wykonałam ze sporej ilości masła orzechowego i mascarpone, jeśli więc nie chcecie by zbyt dominowało w całości przygotujcie je z połowy porcji. Tarta ma ten zdecydowany plus, że przygotowuje się ją niezwykle szybko, a przygotowania można rozłożyć na dwa dni.
tarta z maslem orzechowym

Składniki na kruche ciasto (na dużą formę do tarty):

• 1½ szklanki mąki pszennej
• 100 g zimnego masła
• ok. 4 łyżki zimnej wody
• 4 łyżki cukru pudru
• ½ łyżeczki soli

Składniki na nadzienie (na grubą warstwę, aby uzyskać cienką warstwę nadzienia, użyjcie połowy mascarpone i masła orzechowego):
• 500 g masła orzechowego (użyłam takiego z kawałkami orzechów)
• 500 g mascarpone
• 2-3 garście solonych orzeszków ziemnych
• 1 tabliczka mlecznej czekolady do wykonania polewy

Z mąki, zimnego masła, cukru pudru, soli i zimnej wody szybko zagniatamy ciasto. Gotowe wkładamy do foliowego woreczka i na godzinę do lodówki (ewentualnie na 30 minut do zamrażalnika).

Przygotowujemy formę do tarty – ja użyłam silikonowej, więc nie było potrzeby, aby wykładać ją papierem do pieczenia czy smarować tłuszczem. Schłodzone ciasto wałkujemy na cienki placek i wykładamy nim formę. Zbędne kawałki ciasta odkrawamy, zagniatamy ponownie, rozwałkowujemy i nożem wycinamy listki, którymi oklejamy brzeg ciasta. Tępą stroną noża robimy na listkach żyłki.

Piekarnik nagrzewamy do 180ºC i pieczemy do zrumienienia ciasta – 25-30 minut w moim przypadku.

Mascarpone mieszamy dokładnie z masłem orzechowym. Upieczone ciasto wyjmujemy z piekarnika i studzimy. Nadzienie wykładamy na kruche ciasto, posypujemy solonymi orzeszkami.

Mleczną czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej (do garnka z wrzącą wodą wkładamy szklaną lub metalową miseczkę, tak aby nie dotykała powierzchni wody, do miseczki wkładamy połamaną czekoladę i mieszamy do momentu całkowitego rozpuszczenia) lub w wersji ekspresowej wkładamy do mikrofalówki na minutę lub dwie.

Gotową tartę polewamy mleczną czekoladą i gotowe. Ciasto można przechowywać do 3 dni w temperaturze pokojowej. Smacznego! 🙂

zimowa tarta czekoladowa

Zapraszam Was na tartę czekoladową w Świątecznym wydaniu – na piernikowym spodzie i z orzechami. Gwarantuję, że Wasi goście będą rozpływać się z zachwytu – bo którz nie lubi czekolady 😉 Tarta wygląda dość niepozornie, natomiast w mig rozpływa się w ustach – jest taka aksamitna, że nie da się obok niej przejść obojętnie. Piernikowy spód i orzechy dodają jej takiego zimowo-świątecznego charakteru, zatem jeśli jeszcze nie przejedliście się po Świętach to zapraszam do przygotowania tarty. Jest bardzo prosta i szybka w przygotowaniu, jedynie trzeba poczekać kilka godzin aż stężeje.

zimowa tarta czekoladowa

Składniki na spód:

• 300 g pierników (bez polewy czekoladowej)
• ok. 90 g masła

Składniki na masę czekoladową:

• 3 gorzkie czekolady
• 400 ml śmietanki 30%
• 80 g masła
• dodatkowo: orzechy do dekoracji

W pojemniku blendera miksujemy pierniki na sypko. W garnuszku roztapiamy masło i do ciepłego dodajemy rozkruszone pierniki, mieszamy dokładnie. Formę do tarty wykładamy papierem do pieczenia i z piernikowej masy formujemy spód i boki ubijając mocno – najlepiej rękami. Wkładamy do lodówki, aby zastygło.

W tym czasie w drugim rondelku rozpuszczamy masło, wlewamy śmietankę i podgrzewamy. Kiedy śmietanka będzie dobrze ciepła (ale nie może się zagotować), zdejmujemy z ognia i wrzucamy czekolady połamane na mniejsze kawałki. Mieszamy dopóki czekolada się nie rozpuści. Całość przelewamy do wysokiego naczynia, studzimy i miksujemy 3-4 minuty na wysokich obrotach.

Tak przygotowaną czekoladę wylewamy na piernikowy spód i wstawiamy do stężenia do lodówki – najlepiej na całą noc. Przed podaniem przyozdabiamy orzechami. Smacznego! 🙂

tarta czekoladowa na piernikowym spodzie

kanadyjska odwracana tarta z gruszkami

Przyznam Wam, że odkąd zaczęłam eksperymentować z pieczeniem bardzo odzwyczaiłam się od sklepowych słodkości. I teraz ilekroć mam ochotę na coś słodkiego zamiast skoczyć do sklepu po batonika, to myślę, co by tu upiec (a dupa rośnie). Co gorsza moja lista ciast do wypróbowania wcale się nie zmniejsza, wręcz przeciwnie, ciągle gdzieś coś widzę, co należałoby dopisać do słodkiego must do. I tak wczoraj w tzw. międzyczasie (skoro już byłam w kuchni i robiłam pastę pomidorową) postanowiłam przygotować kanadyjską tartę z gruszkami, która już od jakiegoś czasu widniała na mojej liście. Przepis pochodzi z „Kulinarnego atlasu świata” – dodatku do Gazety Wyborczej.

Uprzedzam, że tarta jest bardzo słodka, natomiast w tym wypadku zupełnie mi to nie przeszkadza, bo jest bardzo smaczna, zwłaszcza na ciepło, tuż po upieczeniu.

Scroll to see recipe in English.
pears tart

Składniki na ciasto:

• 1½ szklanki mąki pszennej
• ½ szklanki mąki kukurydzianej
• 100-120 g zimnego masła
• 1 łyżka cukru
• ½ łyżeczki soli
• ok. 5 łyżek zimnej wody

Składniki na nadzienie:

• 4 duże gruszki
• 1 szklanka cukru
• 50 g masła

W garnku łączymy suche składniki, czyli obie mąki, sól i cukier, a następnie wkrajamy zimne masło i wlewamy wodę. Ciasto zagniatamy szybkimi ruchami, do połaczenia wszystkich składników. Formujemy krążek, wkładamy do foliowego woreczka i do lodówki na godzinę lub na kilkanaście minut do zamrażalnika.

W tym czasie myjemy i obieramy gruszki, kroimy je na połówki, a każdą połówkę jeszcze na 3 części.

Na patelni z nieprzywierającą powłoką roztapiamy 50 g masła, wsypujemy szklankę cukru  i podgrzewamy, aż cukier się rozpuści i zezłoci. Trzeba jednak pilnować i cały czas mieszać, aby cukier się nie przypalił. Tak przygotowany cukier przekładamy na formę do tarty i rozprowadzamy na dnie. Na cukrze układamy kawałki gruszek.

Piekarnik nastawiamy na 200ºC (bez termoobiegu). Kruche ciasto wyjmujemy z lodówki lub zamrażalnika, w kilku ruchach zagniatamy ponownie i wałkujemy na okrągły placek wielkości naszej formy do tarty. Ciasto układamy na gruszkach, widelcem robimy kilka nakłuć. Wkładamy do gorącego piekarnika i zapiekamy przez 40 minut – do zezłocenia ciasta.

Po upieczeniu wyjmujemy z piekarnika i odstawiamy, aż trochę przestygnie. Moje gruszki puściły ogrom soku, który w połączeniu z gorącym cukrem parzy strasznie, dlatego warto odczekać trochę, aby tarta przestygła. Na formie kładziemy duży talerz lub paterę i szybkim ruchem odwracamy tartę do góry nogami. Proponuję wykonać tę czynność nad zlewem, bo jest ogromna szansa, że część wytworzonego w trakcie pieczenia soku po prostu wyleje się podczas przewracania formy do góry nogami. Tak było w moim przypadku, dlatego ostrzegam – w przepisie nie było o tym ani słowa.

Tartę podajemy na ciepło np. z kulką lodów lub na zimno z kubkiem gorzkiej kawy. Smacznego! 🙂

canadian tart

Canadian upside-down pear tart

Ingredients for pastry:

• 1½ glass of plain flour
• ½ glass of cornflour
• 100-120 g cold butter
• 1 tablespoon of sugar
• ½ teaspoon of salt
• about 5 tablespoons of cold water

Ingredients for filling:

• 4 big pears
• 1 glass of sugar
• 50 g butter

Mix both flours, sugar and salt in a big pot. Next add slices of cold butter and water, and knead quickly until combine. Form ring and put into foil bag. Keep in fridge for about 1 hour or in a freezer for about 15-20 minutes.

In the meantime wash and peel the pears. Cut them in half, and every half in 3 pieces.

Melt about 50 g of butter on a frying pan with non-stick coating. Add 1 glass of sugar and mix until it’s melt. Mix all time because sugar will easily burn. When it’s melt and gets golden-brown, put it into your tart form and spread. Place pieces of pears.

Heat the oven to 200ºC. Take the pastry out of fridge or freezer, knead again quickly, and roll out to a round form as big as your tart form. Put it onto pears, make some pricks using the fork. Pu into preheated oven and bake for about 40 minutes until it’s golden.

After that put out the oven and leave to cool down – pears make a lot of juice, and it’s really hot. So leave it to cool down and not to scald oneself. When it’s cool down, but still warm, put big plate on the tart form and quickly turn upside-down your tart form. I recommend to do this over the kitchen sink, because some pear juice will go out.

Serve your tart worm with ice creams or cold with cup of bitter coffee. Enjoy! 🙂

tart

tarta creme (całkiem) brulee, czyli przypalona do kwadratu

Po bezowym dublu zostały mi 2 pojemniczki po 6 żółtek, które wrzuciałam do zamrażalnika, by poczekały cierpliwie na swoją kolej. Przekopałam sieć w poszukiwaniu pomysłu co z nich przygotować i koniec końców trafiłam z powrotem na bloga Doroty do przepisu na tartę crème brûlée. Podeszłam do przepisu bez spięcia, zakładając, że co ma być to będzie. Nie mam formy do tarty z wyjmowanym dnem (piekłam w silikonowej), nie miałam czym obciążyć ciasta, a śmietanki miałam tylko 250 ml zamiast 375ml (niedobór uzupełniłam mlekiem), laski wanilii też nie miałam i zmuszona byłam użyć cukru waniliowego (wanilinowego mówiąc ściśle), a brązowy cukier zastąpić zwykłym. Byłam ciekawa, czy bez tych wszystkich elementów uda mi się jednak coś upiec. Bo jeśli mnie się uda, to każdemu innemu też 😉

Crème brûlée, czyli przypalony krem (w moim wypadku należy traktować to określenie całkiem dosłownie) po raz pierwszy jadłam kilka lat temu w krakowskiem Wentzlu. Pamiętam z jaką atencją przełamywałam łyżeczką pierwszy kawałek spieczonej cukrowej skorupki, przypominając sobie fragment Amelii (kto nie oglądął ten trąba;) ) Tym większe rozczarowanie poczułam, gdy z mojej spieczonej chrupkiej cukrowej skorupki zrobiła się po prostu warstwa przypalonego cukru (o czym przeczytacie niżej)… Mam nadzieję jednak, że kakowy kamuflaż się udał i na zdjęciach nie widać, że crème wyszedł za bardzo brûlée. Moja tarta też wyszła bardzo niziutka, ponieważ piekłam w dość dużej formie. I po konsumpcji finalnej stwierdzam, że jednak wolę wersję bez ciasta, tzn. w formie deseru i następnym razem na pewno właśnie tak go przygotuję. Tymczasem moja wersja tego przepisu.

creme brulee tart

Składniki na spód:

· 1½ szklanki mąki pszennej
· 2 łyżki proszku budyniowego (u mnie waniliowego)
· 125 g zimnego masła
· 1 żółtko
· 1 łyżka zimniej wody (ja dodałam ok. 3 łyżki)

Składniki na cèreme brûlée:

· 5 żółtek
· ok. ½ szklanki drobnego cukru
· 250 ml śmietanki 30% (oryginalnie 375ml)
· ok. 200 ml mleka (oryginalnie 80ml)
· 1-2 łyżeczki cukru waniliowego

Dodatkowo:

· cukier do posypania i zapieczenia lub kakao

Przygotowanie tarty rozpoczęłam od zagniecenia ciasta na spód. Do garnka wsypałam mąkę i proszek budyniowy, dodałam zimne masło pokrojone w plasterki oraz żółtko i 1 łyżkę zimnej wody. Zagniotłam, jednak ciasto wydało mi się nieco zbyt suche, dodałam więc jeszcze 2 dodatkowe łyżki zimnej wody. Ciasto zagniotło się łatwo i szybko. Włożyłam je do woreczka i wsadziłam do zamrażalnika na ok. 20 minut.

W tym czasie zabrałam się za ukręcanie mikserem kogla-mogla z żółtek i cukru. Miksowałam aż masa stała się jasnożółta, kremowa i puszysta.

Ciasto wyjęłam z zamrażalnika i przy pomocy wałka rozwałkowałam na dość spory placek – tak by wypełnił całą formę na tartę, a brzegi wystawały poza rant. Zagniotłam je trochę do zewnątrz, licząc, że w razie gdyby brzegi miały zamiar opaść, to zatrzymają się na obrzeżu foremki. Nie wygląda to szalenie pięknie, ale zadziałało 🙂 Zgodnie z przepisem wstawiłam je do lodówki i zabrałam się za kończenie crème brûlée.

W garnuszku zagotowałam mleko ze  śmietanką i cukrem waniliowym. Cały czas miksując kogel-mogel dolewałam po trochu gorącego mleka. Potem dodatkowo jeszcze wymieszałam, aby zebrać dokładnie wszystko z dna i ścianek naczynia. Odstawiłam do ostygnięcia.

Piekarnik nagrzałam do 190ºCi do gorącego włożyłam wyjętą z lodówki formę z ciastem. Niestety nie miałam niczego by obciążyć ciasto, więc musiałam zaryzykować i spróbować upiec spód bez wsparcia. Podniósł się trochę  w jednym miejscu, po zalaniu crème brûlée nie udało mi się zakryć tej górki, więc jeśli chcecie mieć tartę idealną, znajdźcie jednak sposób na to, by jakoś ciasto docisnąć do dna podczas pieczenia. Tarta w piekarniku stała ok. 20 minut, nie pozwoliło to jednak jej się zezłocić.

Po 20 minutach skręciłam piekarnik na 140ºC, formę wyjęłam i wylałam na nią wystudzone mleko ze śmietanką i koglem-moglem. Foremka znów powędrowała do piekarnika, wystarczyło 50 minut, aby była gotowa.

Po tym czasie wyjęłam ją z piekarnika, który nastawiłam na maksymalną temperaturę i funkcję grillowania. Tartę zaś posypałam zwykłym białym cukrem. Kiedy piekarnik rozgrzał się na maksa zgodnie z instrukcją wsadziłam tartę tuż pod grzałkę, nastawiłam czas na 2 minuty i dosłownie na minutę wyszłam z kuchni. Ta jedna minuta wystarczyła, żeby z jednej strony tarty cukier zdążył się baaardzo spiec – na tyle że po otwarciu piekarnika buchął dym. Dlatego proponuję nie stawiać tarty tuż pod samą grzałką, pewnie zależy to też od budowy piekarnika, ale moje tuż pod grzałką, było na prawdę TUŻ POD grzałką. Mogłam więc jednak wstawić odrobinę niżej i obserwować efekt, w razie czego przestawiając wyżej. No cóż mleko się wylało, trzeba było jakoś zakamuflować ten wypadek przy pracy. Zasypałam więc całość przesianym przez sitko kakao, co okazało się całkiem niegłupim pomysłem – wypadek zakamuflowany, a smak uzyskał nowy wymiar. Nie jest to już prawdziwe crème brûlée, ale w sytuacji awaryjnej jest to jakieś wyjście 😉

Kiedy tarta ostygła włożyłam ją do lodówki, aby stężała. Po schłodzeniu jest gotowa do jedzenia. Smacznego! 🙂

creme brulee

tarta z creme brulee

creme brulee tarta

francuska tarta z ziemniakami i mięsem

Dziś kolejny przepis z książki „Zapiekanki, grzanki, pizze” z Biblioteczki Poradnika Domowego, którą kartkuję namiętnie ilekroć przyjdzie mi smak na zapiekankę. Tym razem sycące połączenie ciasta francuskiego, ziemniaków i mielonego mięsa. Trochę obawiałam się zestawienia ciasta francuskiego z ziemniakami, ale okazało się bardzo dobre. Na tyle że, Luby zjadł całą foremkę, pomijając moje dwa kawałki 🙂

zapiekanka

Składniki:

· ciasto francuskie
· ok. 300 g mielonego mięsa (u mnie łopatka)
· kilka ziemniaków
· pomidor
· ½ szklanki śmietany 18%
· 1 jajko
· kilka gałązek koperku
· pieprz czarny
· sól do smaku
· oregano lub bazylia
· 1 ząbek czosnku lub czosnek granulowany

Ziemniaki obieramy, kroimy w plastry grubości ok. 7mm i gotujemy w osolonej wodzie 5-7 minut, po czym odcedzamy. Mięso mielone smażymy doprawiając do smaku solą, pieprzem i czosnkiem.  Jajko roztrzepujemy ze śmietaną, dodajemy posiekany drobno koperek i oregano lub bazylię (u mnie suszona bazylia). Pomidora kroimy w plasterki.

Formę do tarty wykładamy papierem do pieczenia (ja wykorzystałam papier w który zawinięte było ciasto francuskie), rozkładamy ciasto francuskie. Na nim rozkładamy mielone mięso, układamy plasterki ziemniaków, zalewamy sosem ze śmietany. Na wierzchu układamy jeszcze kilka plastrów ziemniaków na przemian z plasterkami pomidora i posypujemy bazylią (lub oregano).

Zapiekamy w piekarniku nagrzanym do 160-170ºC (z termoobiegiem) lub 180-190ºC bez termoobiegu przez 20-30 minut (w przepisie było 20 minut i 180ºC bez termoobiegu). Ja po prostu piekłam do zrumienienia, zajęło mi to 30 minut.

Podajemy gorące, chrupiące, prosto z pieca. Smacznego! 🙂

zapiekanka